Skip to content

Wielkie sprzątanie, czyli rytuał Osoji i technika ogranicznika

Jak może pamiętacie, rokrocznie organizuje w grudniu wielkie sprzątanie. Przez 31 dni pozbywam się jednej zapomnianej lub zepsutej rzeczy. Po takich generalnych porządkach, odczuwam niesamowity spokój i równowagę. Wchodzę w Nowy Rok z uśmiechem na ustach!Wielkie sprzątanie, czyli rytuał Osoji i technika ogranicznika (1)

Wyciągałam wszystko z szaf, wycierałam kurz, przeglądałam i układałam. Starałam się pozbyć rzeczy, które z sentymentu zostawiłam w ubiegłym roku. Jest mi cudownie z tą skromną liczbą, którą posiadam. Pozbyłam się już tak wielu rzeczy, a dalej mam przedmioty które oddaję. Patrzę na to wszystko, na przestrzeń w szafie, na kolejną wolną półkę i czuje harmonię. Spokój. Mam wszystko!

Dzięki Asi ze Style Digger okazało się, że rytuał który praktykuję od kilku lat, ma już swoją nazwę. Rzesze Japończyków, i nie Japończyków, rokrocznie robi to samo. Nie wiem czy mam się cieszyć, że nieświadomie stałam się częścią jakiejś tradycji? Lubiłam myśleć, że jest to coś mojego… Ale zawsze na świecie znajdzie się jakiś Azjata, który robi coś lepiej niż ty.

Osoji (wielkie porządki) to japońska tradycja polegająca na na gruntownym wysprzątaniu swojego domu, po to  by w Nowy Rok wejść bez zbędnego balastu. Pozwala się zresetować i oczyścić. Czyli daje to samo, co każde porządne sprzątanie 😉

W 2015 roku postanowiłam skondensować moje działania do dwóch dni: 17 i 18go grudnia. Pierwszy dzień przeznaczyłam na swój pokój, drugi na resztę domu. Już od początku miesiąca obserwowalnym swoje rzeczy, zastanawiałam się od czego zacznę i układałam w głowie plan działania.

U Kasi przeczytałam o technice oczyszczania przestrzeni tzw: ograniczniku. Polega ona na fizycznym ograniczeniu ilości przedmiotów z konkretnej kategorii. Wydzielasz przestrzeń na konkretną grupę i próbujesz je tam upchać.

Od razu wiedziałam, że to coś dla mnie!

Zastosowałam ją w kuchni układając wszystkie kubki, kieliszki i szklanki na jednej półce. Następnym razem kiedy pomyśle jak piękne są jakieś filiżanki, kiedy pojawi się w mojej głowie myśl o ich zakupie, przypomnę sobie, że i tak nie mam gdzie ich przechowywać.  Wszystkie przyprawy w znajdują się teraz w jednym koszyku, a ściereczki w jednej szufladzie.  Uporządkowałam sporo przedmiotów nadając im ich przestrzeń, np. szale. Zajmowały całą szufladę, a teraz jedynie jej połowę. Nie tylko pozbyłam się kilku sztuk, ale też narzuciłam sobie ogranicznik.  Nie potrzebuje nowych szali, bo nie mam ich gdzie trzymać. Po prostu.

Wielkie sprzątanie, czyli rytuał Osoji i technika ogranicznika (2)

Znów zostawiłam rzeczy, których naprawdę używam, którymi naprawdę się ciesze. A za rok, kolejne wielkie sprzątanie. I znów będę zaskoczona jak sporo wyrzuciłam.

Pozdrawiam, Natalia

Bloglovin Instagram Facebook

 

  • Bardzo się cieszę, że sprawdziła się u Ciebie „moja” metoda. Właściwie to taki zabieg psychologiczny, ale działa :)

  • Catalina

    Ja staram się robić takie rzeczy regularnie, aczkolwiek rok 2015 zakończyłam dużym sprzątaniem całego domu. Wszystko lśniło i dobrze mi z tym było. W nowym roku również staram się nie zagracać naszej przestrzeni bibelotami. Praktycznie nie kupuję „durnostójek”, staram się też ich nie przyjmować od „dobrych duszyczek”. Jak wiadomo różnie z tym bywa, ale grunt to nie katować samej siebie wyrzutami, że coś poszło nie tak jak się planowało. Pozdrawiam,

  • Też ciągle pozbywam się nowych rzeczy, a wciąż mam tak wiele, za wiele. Ale mam nadzieję, że w końcu dojdę do takiego stanu, że będzie w sam raz:) A kubki – pozbyłam się tych wszystkich nie ładnych markowych, w których wstyd podać komuś kawę, a do tego wybijam regularnie inne przez swoją niezdarność, aż w końcu będę mogła sobie kupić takie na jakie mam ochotę;)

  • K.

    Uwielbiam robić porządki i pozbywać się rzeczy :) Chociaż żyję na wynajmowanych mieszkaniach, w tym roku przeprowadzałam się 3 razy nie marudzę i mówię, że chociaż więcej okazji do przemyślenia rzeczy, które się posiada.

  • Wspaniała rzecz takie „czyste” wejście w nowy rok. A to, że Japończycy „już to mają” może świadczyć tylko o tym, jak potrzebny i intuicyjny jest to dla nas proces. W Polskiej kulturze prowadzi się raczej wiosenne porządki, wiosenne „wietrzenie szaf” – jak to nazywam, żeby po brudnej i nieprzyjemniej zimie z czystą kartą zacząć nowy okres, kiedy odradza się życie. To też ciekawe i na pewno z czegoś wynika.

    • Wiosenne porządki po prostu :) Przymierzam się w tym roku do takiej prawdziwej, spektakularnej czystki. Jeśli czegoś nie używam – oddam, sprzedam, wyrzucę. I nie ma zmiłuj :)