Skip to content

Rachunek sumienia mojej szafy

Pamiętam jak ponad cztery lata temu niemalże zachłysnęłam się modą- kupowałam wszystko, jak najwięcej i niestety, muszę przyznać – większość z tych rzeczy było „byle jakie”. 
Nie przetrwały ani próby czasu, ani moich zmieniających się humorów. Coraz częściej patrząc na moja szafę czuje jakby ktoś mi ja podmienił  Stoję przed nią i wyjmując z niej kolejne rzeczy zastanawiam się  kto mi to podłożył? Skąd to się wzięło i dlaczego to kupiłam???
 

A potem sobie przypominam – no tak! było za 20 zł (żal nie wziąć), ktoś mi to podarował (żal wyrzucić) lub fajnie to wygląda „ALE” (jeszcze dokupię do tego pasek/ buty/ sweter).
Jako, że zaczęłam bardziej świadomie dobierać ubrania zrobiłam mały test:
wyjęłam wszystko z szafy i przekładając kolejne rzeczy zadałam sobie pytanie: Gdzie to będę nosić  Z CZYM to będę nosić, CZY W OGÓLE to kiedyś nosiłam ( jeśli nie to czemu).
 
Wyniki… hmmm no cóż – mam około 10 (!) rzeczy które absolutnie wielbię i całą masę rzeczy „jakoś to będzie” po ich dokładnych oględzinach doszłam do wniosku, że wielbię rzeczy które po wypraniu  natychmiast gotowe do założenia, czyt. których nie muszę prasować. Natomiast w szafie mam parę koszul, które mną się zaraz po założeniu i w których w ogóle nie chodzę.
Przykładem jest ta bluzka z BikBoka. Po wyprasowaniu jest spełnieniem moich marzeń. Ale pod koniec dnia wygląda jakbym dopiero co wyjęła ją z kosza.
Naszyjnik – Cubus
Bluzka – BikBok (norwegia)
Sweter – NN
Spodnie – C&A
Buty – NN
Kolejną cechą moich ulubionych ciuchów jest fakt, że wszystkie bardzo dobrze na mnie leżą, są idealnie dopasowane i nie trzeba ich „polepszać” jakimiś dobrami komplementarnymi (kupie te spodnie, są tanie – ale zawsze będę do nich dobierać długie swetry, których na razie nie mam…)
Dlatego zaczęłam stosować technikę, zobacz, przymierz – zrób zdjęcie- odczekaj. I zdecyduj. Nie uwierzycie ile mniej ciuchów kupuje – ale za to takich, z których jestem zadowolona w 100%.
Skłamałabym gdybym powiedziała, że te buty z Zary były takim rozsądnym i świadomym wyborem. Kupiłam je bo po prostu się w nich zakochałam. I w ich cenie
Buty- Zara 49zł.
 
Natomiast buty z Mohito to świadomy, przemyślany wybór. Nie kupiłam ich w czasie zimowych wyprzedaży i teraz jakimś cudem wróciły do sklepu. W torebce spoczywał bezpiecznie kupon rabatowy z newslettera Mohito, rozdarcie pomiędzy „po co mi kolejna para butów?” a „O MÓJ BOŻE jakie one PIĘKNE!!!” sięgało zenitu. W końcu odpuściłam  poszłam coś zjeść i po 30 minutach pewnym kokiem weszłam po nie do sklepu. Kupon na -20% pomógł mi je zakupić za  55zł :) Wiec było tanio i rozsądnie!
 
Mohito-55zł
 

Czystki dotkneły również moje kosmetyki. Tym samym stawiamy na dobrze dobrany podkład (Maybelline, Affinitone Perfecting & Protecting Fundation) i porządne (?) lakiery do paznokci.
 Do tego wszystkiego NIE MNĄCA się spódnica z H&M :)
 
 
Warto zrobić taki rachunek sumienia swojej szafie zanim przy okazji letnich wyprzedaży zawalimy ją rzeczami, których nigdy nie założymy :)

Bloglovin Instagram Facebook



Zapisz

  • Dziękuję za odwiedziny i cudowny komentarz!! :)
    Buty z Mohito i Zary – mają wszystkie zalety – są piękne i tanie :).
    Pozdrawiam

    • Dokładnie, czasami zdarzaj się również dość tanie buty ze skory naturalnej, wiec tym bardziej zdobywają moje serce

  • Ciekawy post i swietne te buciki z Mohito :)

    • Już nie mogę się doczekać specjalnej okazji na która je założę! :)