Skip to content

Pudełko „Kiedyś się przyda”

Zawsze wam powtarzam, że nie należy spieszyć się z wyrzucaniem rzeczy. Do pozbycia się pewnych przedmiotów należy dojrzeć. Jak wiecie minimalizm, to sposób na życie, nie cel sam w sobie. Nie chcesz stworzyć „poczucia straty”, nie o to chodzi, żeby dopasować się do łatki „minimalisty”, albo do cudzych wyobrażeń. 

Swój minimalizm porównywałabym raczej do pozbywania się kolejnych warstw. Pomimo, iż wyrzuciłam sporo (głównie ubrań) nadal widzę wiele rzeczy, których mogłabym się pozbyć.  Znajdują się w bardzo wielu różnych obszarach życia: książki, dokumenty, płyty, apaszki, biżuteria i bielizna domowa.

minimalizm, cebulaŹródło

 

Chciałabym podzielić się z wami moim sposobem na okres przejściowy. Mianowicie pudło „Kiedyś się przyda”.  To tekturowe pudełko na wszystkie rzeczy, z którymi nie jestem jeszcze  gotowa się rozstać. U ciebie nie musi to być pudło, ale na przykład szafka, półka, czy koszyk. Ważne, by było to jedno miejsce, do którego masz łatwy dostęp i masz świadomość, że dane przedmioty czekają tam na Twoją decyzję.

Pudełko Kiedyś się przyda (1)

Co w tym momencie znajduje się w moim pudle? Torebka, której nie nosiłam od roku, kilka spinek, dwie sukienki z cekinami.

Pamiętajcie, że to nie zawsze musi być mała półeczka, czy pudełko. Choć wiadomo, fajnie będzie, jeśli nie zakwalifikujecie całego pomieszczenia jako magazynu na rzeczy, które mają się kiedyś przydać : )

W tym momencie mam cały regał, który znajduje się w kategorii „Kiedyś się przyda”. Jak to się stało? Na początku roku Kameralna zaprosiła swoich czytelników do wymiany książkowej i sama z wielką ochotą się zgłosiłam. Ale, kiedy przyszło do podania konkretnych tytułów, nie mogłam się zdobyć na oddanie którejkolwiek z moich książek. Uderzyło mnie to że, pomimo iż nie używam ich na co dzień, nie mogłam się zdobyć na wyrzucenie ani jednej książki. Dlaczego? Bo każda książka wydaje mi się wartościowa. Nawet dla jednego takiego zdania warto przeczytać nudną książkę. Trochę ekstremalna teoria, prawda?

W tym momencie jestem w trakcie czytania wszystkich książek, które posiadam. Obiecałam sobie, że nie kupie ani jednej nowej pozycji do czasu, kiedy nie przeczytam całej swojej biblioteczki. Jeżeli uznam, że książka ta nie może mi już nic więcej dać, oklejam ją specjalnym znacznikiem€“ „do oddania”.

Pudełko Kiedyś się przyda (3)

Kilka książek wrzuciłam tam od razu, jak choćby „Socjologię miasta”. Nad kilkoma się waham, ale pewnie, kiedy emocje opadną też się ich pozbędę.

Prawda jest taka, że to co zostaje wrzucone do takiego pudła, bardzo rzadko wraca potem z powrotem do szafy. Raczej znajduje nowego właściciela.

A wy? Macie taki „czyściec” dla waszych rzeczy?

Bloglovin Instagram Facebook




  • simplifepl

    Wydaje mi się, że to co idzie do pudła, już nigdy nie wraca 😉

    • Dokładnie, te rzeczy raczej juz nie wracają do używania. To jest ich czyściec zanim znajda nowego właściciela.

  • Ja nie posiadam takiego specjalnego „czyśćca”. Robię generalne porządki dość często (uwielbiam to!) i rzeczy nad którymi się waham, zostawiam na swoim miejscu. Kiedy jednak nadal tam będą przy kolejnych porządkach to od razu idą do kosza. Wydaje mi się jednak, że to działa tylko w przypadku małego mieszkania, a co za tym idzie – małych zbiorów. :)

    • Dla mnie to takie przejście dla rzeczy z którymi jeszcze nie jestem gotowa się rozstać, które właśnie po generalnych porządkach znajdują się na kupce „może” :)

  • U mnie takie skrytki znajdują się pod łóżkiem i przy świątecznych porządkach staram się czyścic wszytko, najlepsze jest to że czasmia zapominam o rzeczch które mam a to znaczy jedno są mi zbędne. Pozdrawiam

  • Ja mam taką półkę w szafie rzeczy, które czekają na oddanie.. Z książkami zrobiłam ostatnio czyściec, do którego zbierałam się baaardzo długo. Oddałam wszystkie „niechciane” książki kuzynce, więc przynajmniej mam pewność że są w dobrych rękach :)

    • Ja myslałam nad oddaniem ich do biblioteki, albo ot, tak po prostu- czytelnikom mojego bloga :)

      • lifeandchill

        Zawsze to świadomość, że nie leżą bezużytecznie, a ktoś inny może z nich skorzystać, motywuje bardziej :)

  • Pingback: Mniej wokół mnie: Torebki | Minimalnat()

  • Mam miejsce na półce w szafie, gdzie odkładam rzeczy do oddania, a jak nazbiera się ich więcej, to oddaję na portalu gratyzchaty.pl . Poza tym jak dostanę od kogoś książki, przeczytam, albo nie przypadną mi do gustu, to oddaję je do biblioteki w ramach bookcrossingu. Panie zawsze się cieszą 😉

    • Hej Aniu,, nie uwierzysz, ale Panie z mojej biblioteki NIE CHCĄ książek. Co wydaje mi się śmieszne! Dlatego zostawiam niektóre książki w pociągu, autobusie. Dzieki za podesłanie linka do gratyzchaty.pl, nawet nie wiedziałam, że istnieje taki portal!!!

  • Pingback: Sobotnie rozmemłanie, czyli rzecz o ciuchach „po domu” | Minimalnat()