Skip to content

Posiadanie, czyli kilka rad jak mieć mniej

Ostatnimi czasy, dzięki stałym i regularnym dochodom zaczęłam coraz częściej zastanawiać się nad posiadaniem.
Nie chodzi tylko o ubrania, ale także o buty, papiery, książki czy o dążenie do posiadania więcej! Chodzi o chomikowanie, zasypywanie się przedmiotami.

Kiedy mieszkałam we Włoszech cały swój dobytek mieściłam w jednej walizce, i przez pól roku nie kupiłam NIC. Odrzucając główny powód, czyli ograniczone fundusze, najprościej mogę powiedzieć –  nie czułam takiej potrzeby. Wolałam przeznaczyć te pieniądze na wspomnienia, doznania i małe subtelności które kształtują nas jako ludzi. Po powrocie z Włoch nieustannie próbuję przenieść taki stan rzeczy do mojego codziennego życia.
Z rożnym skutkiem.
Udało mi się odłożyć pieniądze na remont pokoju, z powodzeniem utrzymuje swój samochód, a w tym roku kupiłam bez porównania mniej niż miałam w zwyczaju.
Jak tego dokonałam?
Jako osoba niezwykle rozrzutna musiałam na siebie nałożyć cały szereg sposobów, żeby się opanować. Próbowałam już wszystkiego, spisywałam każda zakupią rzecz, zbierałam paragony, robiłam tabelki w Exelu, wykresy, krzywe- nic nie pomagało. Pieniądze dalej topniały, a ja parę dni po wypłacie zostawałam z 1/3 pensji i nie wiedziałam gdzie podziała się reszta… I dalej liczyłam, martwiłam się i starałam odłożyć coś na „czarną godzinę”.
A potem było coraz lepiej… stało się to tak naturalnie, że samej trudno było mi zaznaczyć ten przełomowy moment na linii mojego czasu. A co pomogło mi najbardziej?
1. Omijaj centra handlowe. 
Galerie handlowe to zło, chcesz czy nie po przekroczeniu jej progów twój mózg przestaje pracować prawidłowo.
Jako, że w Krakowie wszystkie busy i autobusy odjeżdżają z okolic Galerii Krakowskiej, często wchodziłam do niej poczekać na mój kurs. I to był ogromny błąd! Nie zliczę ile to razy postanowiłam jechać później bo nagle zachciało mi się odwiedzić kolejny sklep, i kolejny… Takie odwiedziny nie kończyły się tylko na oglądaniu.
Jeśli masz słabą wole, nie wystawiaj siebie na pokuszenie! Uczyń z zakupów święto, przeznacz na nie jeden dzień i CIESZ się nimi. Zobaczysz, że  dzięki temu coraz rzadziej będziesz odczuwać potrzebę, by takie święta obchodzić :) Dlaczego?….
2. Współpracuj ze swoja szafa i tym co już masz.
Dzięki temu odkopiesz zapomniane sukienki, bluzki i na nowo nauczysz się korzystać z wielu innych rzeczy, które już posiadasz.
Pamiętacie akcje DENKO, podczas której wiele blogerek wykorzystywało swoje kosmetyki do końca? Czemu nie zastosować tego do wszystkich elementów naszego życia? Czy potrzeby jest ci kolejny notatnik, kiedy stary nie jest wykorzystany nawet w połowie? A nowe baleriny? Po co ci już czwarta czarna para?
Współpraca nie jest tak prosta jak się wydaje, żeby tego dokonać:
3. Odgruzuj wstępnie swoja przestrzeń. 
       Żeby współpraca z posiadanymi już przedmiotami była efektywna, należny najpierw dokopać się do  warstwy z którą można pracować.
      Pamiętacie te rady, żeby wyrzucić wszystkie te rzeczy których nie ruszaliście przez rok? Dla mnie jest to rada tak abstrakcyjna i niewykonalna jak schudniecie 12 kg w tydzień, jedząc tylko ziemniaki. Z wieloma tymi rzeczami jestem związana emocjonalnie (stare figurki od dziadka), albo mam z nimi mile wspomnienia (sukienka od mamy), jak wiec mam je wyrzucić?
Najprościej nie traktować tego dosłownie. Sama zaczęłam najpierw od wyrzucenia starych, zniszczonych ubrań, które mogą się kiedyś przydać– mieszkam na wsi, wiec nie zawsze mogę nosić sukienki czy żakiety…
 Skutkiem tego była masa ciuchów z etykietką „do pola”, „na grzyby” itd wymieszana z ciuchami „do pracy”, „na imprezę”. Wydzieliłam w mojej szafę jednak stertę na ciuchy stare, których nie założyłabym do pracy-ale schludne, nadające się do pracy w polu.
To był pierwszy etap odgruzowywania.
Kolejnym etapem było założenie każdego ciucha i zadanie sobie pytania: Dlaczego tego nie nosze? Co mi się w nim nie podoba? I lądował kolejno, albo na kupce „stare, ale schludne”, albo w śmieciach.
Potem była przerwa, a podczas niej eksperyment. Co najmniej raz miałam założyć, lub użyć KAŻDĄ z posiadanych rzeczy.
Jeśli to się nie udało, widocznie wcale nie jest nam tak bardzo niezbędna do życia. Był to zdecydowanie najdłuższy etap, który trwał kilka tygodni. Pozwolił mi na określenie również tego czego CHCĘ i jak chcę wyglądać.
Kiedy wiesz już co masz, i omijasz centra handlowe czas na pozyskanie funduszy.
4. Budżet
Na początku każdego miesiąca opracuj budżet. Oblicz opłaty stale-paliwo, bilety autobusowe, opłaty za mieszkanie i telefon.  Uzyskana kwotę podziel przez 4 tygodnie i kurczowo trzymaj się planu, aby nie przekroczyć budżetu na dany tydzień. Pieniądze pozostawione w danym tygodniu to Twoje oszczędności, które możesz wydać na przyjemności lub odłożyć. Polecam dwa konta bankowe, jedno z budżetem do którego masz kartę, a drugie bez karty.
Przykładowe wyliczenia
Gdyby na prawdę coś się stało, zawsze możesz przelać pieniądze miedzy kontami przy pomocy telefonu (przelew wewnętrzny n.p: w mbanku), ale musisz zadać sobie dodatkowy trud, który chroni twoje pieniądze przed roztrwonieniem.
Traktuj swój tygodniowy budżet jak wyzwanie-„W tym tygodniu wydam jeszcze mniej niż wcześniej!”.
5. Oszczędności
W moim wypadku jest tak, że pieniądze z konta topnieją szybciej niż te, które realnie trzymam w dłoni. Dlatego, każde 5zł, 2zł i 1zł, które znajda się w moim portfelu wrzucam do specjalnego słoiczka (ustawionego w strefie bogactwa FengShui- a co! dodatkowa stymulacja nie zaszkodzi!)
Dzięki temu zawsze pod ręka będziesz miała drobne na czarna godzinę, a przy okazji odłożysz pokaźna sumkę nawet o tym nie wiedząc!
Kiedy mamy już środki, znamy swoje zasoby- czas zastanowić się czego chcemy.
6. Cel.
Jest to najbardziej indywidualna rzecz,  która wpływa również na motywacje.
Moim celem samym w sobie było poprawienie swojej przestrzeni życiowej. Chciałam odgruzować swoja przestrzeń, ale także chciałam zmienić to jak postrzegają mnie ludzie w pracy. Nie marzyłam o torebkach LV, ale o wykreowaniu swojego wizerunku tak, by moi współpracownicy myśleli: „Ona ma klasę!, Umie się dobrze ubrać, ale nie jest przebrana”.
Kolejna moja motywacją, był remont pokoju. Tragicznie mała szafa, w której ubrania mięły się zamiast spokojnie wisieć codziennie motywowałam mnie do oszczędności.
Ja jeden ze swoich celów już osiągnęłam (nowa szafa), nad kolejnym dalej pracuje.
I pamiętaj! Kupuj z głową! Jeśli coś nie jest idealnie to znaczy ze jest nie warte Ciebie. Bluzka za 10 zł, która kupujesz z myślą”A, może być”, nie przyniesie ci tyle radości co ta, wyśnioną wymarzona . Skup się i zastanów czego na prawdę potrzebujesz, kim chcesz być i do czego dążysz! (Chce wyglądać bardziej szykownie, dorośle. Chce pojechać na wakacje. Chce kupić ta piękna wazę)
Chętnie posłucham jak wy oszczędzacie- śmiało! Piszcie! :)

 

Bloglovin Instagram Facebook



  • Ale zbieżność ja opublikowałam podobny post, też o organizacji u siebie, a ty coś o podobnym wydźwięku u siebie. Ciekawe. :)

  • Ten wpis jest kwintesencją wszystkich ważnych porad.
    Do wykonania wystarczy jedynie konsekwencja.

    • Dokładnie! Z nią u mnie samej bywa rożnie, ale staram się wyznaczać sobie większe cele i mobilizować sie w oszczędzaniu. Nie chce dopuścić do sytuacji kiedy będę zasypana przedmiotami.

  • Świetny tekst!

  • Kobieto rewelacja !!! Bardzo motywujące :) Zapraszam do siebie http://www.ulapaj.blogspot.com

  • Bardzo dobry, przemyślany tekst :). Ja nigdy nie miałam problemu z oszczędzaniem, oszczędność wyniosłam z domu rodzinnego, a może odziedziczyłam po mamie. Miałam czasami takie okresy, kiedy dawałam sobie więcej luzu i nie odmawiałam sobie żadnych zachcianek kosztem oszczędności, ale to jednak nie do końca moja natura. Teraz na własne życzenie zrezygnowałam ze stałego dochodu na rzecz zleceń (które raz są a raz ich nie ma) i postanowiłam wrócić do dobrych, oszczędnych nawyków :) przypomniałaś mi o niektórych :). U mnie świetnie sprawdziła się też opcja „regularne oszczędzanie” w mBanku, gdzie z każdej transakcji kwota dopełniająca do pełnej piątki leci na konto oszczędnościowe. Jestem w szoku ile tak mimochodem udało mi się oszczędzić przez ten niecały rok, świetna sprawa :).

    • Dzięki wielkie! Sama tez mam konto w mbanku i zastanawiam się nad aktywowaniem tej opcji. Ciągle sie jednak waham bo na swoja emeryturę odkładam już poprzez III filar. Pewnie zrobię to w przyszłym miesiącu bo w tym czekają mnie nieco inne wydatki :) Mam straszny problem z oszczędzaniem i cały czas się go uczę. Zazdroszczę ludziom- takim jak TY, który wynieśli ten nawyk z domu!

  • Świetny post, myślę bardzo podobnie! 😉

  • zainspirowałaś mnie 😀
    biorę się do planowania mojego budżetu (tak na początek, jak przyjdzie wypłata będę mogła zrobić więcej, bo na razie nie wiem ile dokładnie jej będzie) i ogarniania szafy. na szczęście nie jestem chomikiem, nie mam wielu ubrań, ale zdecydowanie powiększyła mi się ostatnimi czasy strefa ubrań nie na wyjścia, po domu, które nie są już niestety zbyt ładne, a trzymam je z sentymentu i jest ich za dużo, by je wszystkie „wynosić”. :) pora na mnie!
    świetny blog, będę obserwować od tej pory, bo motywujesz swoimi podróżami i pięknymi zdjęciami! :) chciałabym kiedyś mieć tyle wspomnień z pięknych miejsc i wypraw – samo się jednak nie zrobi!
    buziaki!
    a gdybyś kiedyś miała ochotę zjeść coś dobrego to zapraszam do mnie – blog studentki dietetyki z masą zdrowych przepisów, czasem dziwnych i nieznanych produktów, ale myślę, że wartych do odkrycia! :)

    • Jakbym czytała o samej sobie! Mam bardzo podobnie- pomimo, iż nie uważam się za chomika zbyt wiele rzeczy mam na “potem”, albo z metką “kiedyś sie przydadzą”. Prawda jest taka, ze nigdy to nie nastanie – odgruzuj swoja przestrzeń- poczujesz się wolna! To wspaniale uczucie!

  • Słuszne uwagi, u mnie się sprawdza planowanie wydatków, ale muszę zabrać się za odgruzowanie.. i oszczędności :) Przydatny tekst :)