Skip to content

Mniej wokół mnie: Buty, czyli spowiedź kolekcjonera.

Ostatnio pisałam o przechowywaniu naszyjników. i wspominałam wam, że wyrzuciłam prawie połowę moich butów. Jak wyglądał ten proces? :) Zaraz wam pokażę!

Starą szafę, w której miała swoje ubrania, przerobiłam z mamą na szafę na buty. Stwierdziłyśmy, ze nie ma potrzeby kupowania czegoś nowego… hmm…. w sumie to ja stwierdziłam. Znając moja mamę pewnie po kupnie nowej  i tak by zostawiła tą starą z myślą, że „może się kiedyś przydać”. Ona jest większym chomikiem niż ja. Chyba nigdy się nie zmieni, bo wcale nie chce  z tym walczyć.
Nowy folder (3)

Swoje buty trzymam w zbyt wielu miejscach. Mam je w szafie, pod regałem w pokoju i na szafie w pokoju. Pary, której potrzebuje nie mogę znaleźć i wiecznie grzebie w tych pudełkach. Ostatnio stwierdziłam, że są buty, których nie miałam na nogach od roku – a przecież to dobro użytkowe i należy z nich korzystać. A jeśli nie spełniają swojej funkcji  to,  po co je trzymać?

WP_20140823_17_40_51_Pro WP_20140823_17_41_13_Pro

Miałam też kilka par, które trzymałam na tak zwane „dotarcie”. Czyli, nie są dość dobre, żeby iść w nich do pracy,  ale w ciemnym klubie się sprawdzą, tam gdzie na buty nikt nie patrzy. Tylko zaraz…. , ile razy tak na prawdę zdarzyło mi się ubrać takie buty? Zero! A pomyśleć o ich założeniu? Zero!

Zebrałam wiec wszystko w jednym miejscu i zaczęłam bezlitośnie oceniać. Nie miałam żadnych skrupułów. Byłam zmotywowana tym, że wkrótce maja do mnie przyjechać najwygodniejsze buty świata, na które odkładałam pół roku i wiem, że będę w nich chodzić bardzo często. Dlatego, tym bardziej chciałam pozbyć się wszystkich modeli, których nie używałam. W większość były to buty na wysokim obcasie, stare pary balerinek czy buty z urwanymi obcasami…

Wyrzuciłam wszystko co było niewygodne, zepsute i nieużywane dłużnej niż rok.

WP_20140823_17_49_43_Pro

Starałam się też dobrze zorganizować swoją szafę. Buty, które trzymam w pudełkach chciałam dokładnie poopisywać, żeby uniknąć szukania odpowiedniej pary tuż przed wyjściem. Nie ozdabiałam jakoś specjalnie pudełek, miało być przede wszystkim praktycznie.

WP_20140823_18_05_19_Pro

A co znalazłam w mojej szafie?

  • Pomarańczowe sandały, które są bardzo wygodne, ale już trochę zużyte. Zostawiam, żeby wymyślić jakiś sposób na ich przerobienie. Pozwolę mojej decyzji o ich wyrzuceniu dojrzeć. EDIT: Buty przerobiłam, zostają ze mną na jeszcze jeden sezon :)
  • Moje pierwsze buty na obcasie, które kupiłam za długo oszczędzane pieniądze. Trochę zużyte, ale nadal piękne. To dowód, że warto wydawać pieniądze na dobre jakościowo obuwie.
  • Buty mojej siostry, hmmmm- co one tu robią? Musze jej je zwrócić!

Nowy folder (3)2

A co wyrzuciłam?

  • Stare balerinki, które chciałam wyrzucić już w grudniu. Nie wiem czemu zostały ze mną jeszcze ponad pół roku.
  • Dwie pary japonek, które używam na basenie – przecież kupiłam japonki, które mają je zastąpić, więc powinnam wyrzucić stare od razu.
  • Niewygodne buty na obcasie. W sumie nie ma chyba wygodnych butów na obcasie, ale te zaliczały się do najokrutniejszych dla moich stóp. Tak bardzo, że miałam je na nogach chyba dwa razy w życiu.  Takich modeli miałam chyba 10 par. (nie osądzajcie proszę, kupiłam je kiedy byłam młoda i głupia)
  • Botki, w których nie chodziłam już prawie dwa lata. Trzymałam, bo są prawie nie chodzone… tak, są też piekielnie niewygodne!
  • Czółenka ze skóry, które maja wykrzywione obcasy. Cały czas łudziłam się, ze je naprawie. Koszt naprawy, przewyższał ich cenę. Poza tym nie są ani piękne ani wygodne

Nowy folder (3)4

Najdłużej wahałam się nad butami, które przeżyły ze mną najwięcej. Nie dlatego, że byłam do nich jakoś specjalne przywiązana, oj nie, nie, nie. Tak oto wyglądają najwygodniejsze buty świata u kresu swego żywota. Buty te dosłownie się rozsypały.

To jedyne obuwie, do którego byłam skłonna dołożyć dwa razy tyle, ile kosztowały. Kupiłam je w Norwegii w DinSko parę lat temu. Wymieniałam dwa razy fleki, podeszwy, kilka razy je kleiłam i reperowałam zapięcie. Niestety, oderwanego obcasu mój szewc nie chciał naprawiać. Powiedział, że jestem szalona i już nic z tym nie zrobi. I choć przez głowę przemknęła mi myśl, żeby je zostawić… powiedziałam sobie „dość”. Nadszedł już ich czas.

Nowy folder (3)3

I tak z 70 par butów zostało mi 38 [ + dwie, które właśnie do mnie jadą]  :)  Chciałaby, jeszcze podkreślić, że to suma wszystkich par, które posiadam. Tych sportowych, na siłownie i tych zimowych, kozaków i botków.  Na górnej półce ułożyłam buty na obcasie według częstotliwości ich używania. Jeżeli kolejność ta nie zmieni się to za rok buty te poszukają innego właściciela. Mam jeszcze około pięć par butów, które mogłabym wyrzucić… ,ale muszę jeszcze dojrzeć do tej decyzji, żeby zrobić to bez żalu.

Moją docelową ilością jest 35 par. I jeśli w najbliższym roku będę chciała jakieś kupić, będę musiała wyrzucić jedna, albo dwie pary żeby zrobić miejsce tym nowym.

Nowy folder (3)1

Co mi to dało?

Dzięki temu wiem, jakich butów nie kupować, jakich unikać, a jakich butów szukać.

Co się u mnie zupełnie nie sprawdza? Buty, które są na grubych platformach, błyszczące i na zbyt wysokim obcasie. W pudełkach mam wieczorowe buty, które używam i które lubię. Myślę, że starczy mi na jakiś czas.

A co chciałabym jeszcze kupić? I to jest właśnie piękne: NIC :)

Mam wszystko!

A ile par Ty masz w swojej szafie? Zróbmy szybka sondę bo nie wiem czy 41 to dużo czy mało :)

Pozdrawiam – Natalia

Bloglovin Instagram Facebook



Zapisz

Zapisz

  • 23 pary, wliczając absolutnie wszystkie, kalosze, buty trekingowe czy te do chodzenia po wodzie też :).

    • To się dopiero nazywa minimalistka. Mam nadzieję, ze pewnego dnia zbliżę sie do liczby 20. Ale nic na siłę. Na razie staram się inwestować i ograniczać :) p.s. Kasiu- bardzo dziękuję za polecenie na facebooku! Strasznie fajnie jest wiedzieć, ze się kogoś inspiruje! Każdy nowy komentarz i odwiedzający jest dla mnie niesamowita inspiracją, a to wszystko dzięki Tobie :)

      • Bardzo proszę :). Wartościowe treści powinny hulać w sieci jak tylko się da :).

  • karolina

    I ja policzyłam! Bez kapci po domu wyszło 22 pary. To chyba dobry wynik? Jednak dochodzę do wniosku ze wciąż za dużo.. wnioskując po tym w czym chodzę wystarczylyby : 3 pary balerin, 2 pary sandałów, kozaki, 2x botki, 2x tenisowki , 1x czółenka łącznie 11 par. Czyli wciąż mam 2x tyle co mi potrzeba.. ale będzie coraz lepiej :-)

    • 22 pary to według mnie super wynik! Widzisz,że ja mam prawie dwukrotnie więcej butów niż ty! Pomyśl tylko, że ty jesteś metą, którą ja chciałbym dopiero osiągnąć :) Pozdrawiam! I trzymam kciuki za Twoje małe-wielkie cele :)

      • karolina

        To i tak dużo te moje 22 pary, gdyż nie jestem butoholiczką! :)) Ja z tej ‚drugiej strony mocy’ – miłośniczka toreb hehe. Zapomniałam Ci pogratulować bloga, trafiłam tu z simplicite i zostaję – oba blogi zapisuję do listy ulubionych.

        • Tak! Zawsze któraś z nas jest z tej drugiej strony :) Moja siostra tez jest maniaczka toreb :) Razem wiec mamy całkiem sporą kolekcję :) Dziękuje za ciepłe słowa, to na prawdę dla mnie wiele znaczy! I motywuje! Oj bardzo!

  • Buba

    8 par: 2 pary kozaków, 2 pary jesiennych, 1 adidasy, 1 sandałki, 1 kapcie, 1 basenowe. Jak na minimalistkę, to i tak chyba sporo, ale jakoś wszystkie je bardzo potrzebuję.

    • No i mamy zwycięzce! WOW!!! 8 par? To dla mnie tak abstrakcyjne i niemalże nieosiągalne :) Chyle czoła i podziwiam z zachwytem! :)

  • agnieszka

    ja jestem maniaczką nowych butów i mam ok. 70 par Miałam ponad 100, ale pozbyłam się tych niewygodnych, starych, zjechanych, kiczowatych itd. Ale widzę, ze nadal mam takie, których od nowości nie włożyłam, więc na wiosnę wylecą z szafy. Pozdrawiam. ps. fajny blog, zamierzam poczytać wszystkie wpisy 😉

    • Dziękuję Agnieszko nie tylko za ciepłe słowa, ale też za podniesienie na duchu. Nareszcie trafił sie taki buto-holik jakim jestem ja sama :) Kiedy zaczynałam swoją przygodę z minimalizmem moja szafa była wypełniona butami. Pozbyłam się wielu, bardzo wielu – teraz jestem na półmetku tego co było kiedyś. A i tak mam ich sporo :) Pozdrawiam!

  • sternik

    A co to „najwygodniejsze buty świata”?

    • Tak ! W końcu! :) Czekałam na to pytanie. Kupiłam sobie buty Melissy – kolejną parę :) Bo są niezniszczalne i wygodne. Nie będę oszukiwać i będzie to mój zakup w ramach „12 pieces” na wrzesień i październik.

      • Anja

        Muszę Cię zmartwić – Melissy już nie są takie wygodne, jak te modele sprzed kilku lat. Pozbyłam się wszystkich par bez żalu, zostawiając sobie tylko te naprawdę najstarsze z najstarszych – bo faktycznie są niezniszczalne 😉

        PS: Pozdrowienia z okolic Trzebini 😉

        • Ja głównie nacisk kładę na grubsza podeszwę w bucie. Tego na szczęście Melisą nie brakuje :) Anju, kiedy mówisz o starszych modelach, to tak rocznikowo, które masz na myśli?

          p.s. Dziękuje za pozdrowienia, też jestem z okolic Trzebini :)

  • Ja mam 14 par, w tym kozaki okropnie zniszczone przez sól (na razie nie wyrzucam bo nie mam nowych, a może zużyję je na spacer z psem) oraz 3 pary niewygodnych czółenek na obcasie. Powoli dojrzewam do pozbycia się ich.

    • I teraz nie wiem co mam powiedzieć! Widzę, ze jestem daleko ponad przeciętna w ilości butów :) Na swoja obronę mogę powiedzieć tylko tyle, że też dojrzewam do wyrzucenia paru par. W tym właśnie niewygodnych czółenek, powstrzymuje mnie jedynie świadomość ze były dość drogie. To właśnie wspomnienie ich ceny sprawia, że trzymam je jeszcze w szafie. Mam nadzieje, że mi przejdzie. :) Tobie tez tego życzę :)

  • Pingback: 12 Pieces: Wrzesień i Październik | Minimalnat()

  • 70 par? Jak to w ogóle możliwe?
    Ja mam 4 pary trampek, parę kaloszy, 4 pary botków-kozaków, 3 pary sandałów, 2 pary na koturnie (jedna z nich „skończy się” przyszłego lata), 5 par balerinko-podobnych butów (skończą się tej jesieni i przyszłej wiosny), 3 pary butów na wysokim obcasie (jedne są mi na pewno nie potrzebne, ale może się nauczę na nich chodzić), adidasy, buty górskie i buty, które aktualnie są w reklamacji. 24. Myślałam, że mam mniej, ale jak się skończy jesień, to dobiję do 20 :) i starczy absolutnie, choć ideałem jest 15 par na cały rok.
    I dla mnie to trochę za dużo. Ale większa optymalizacja wymagałaby zmian w garderobie.

    • No właśnie sama nie wiem jak to się stało, większość tych butów to impulsywny zakup, wiec niestety nie sprawdzały się ani w mojej szafie ani nie pasowały do trybu życia jaki prowadzę. Dlatego tez łatwo było się ich pozbyć. Z racji tego ze byłam 8 razy świadkiem na ślubach sporo tez u mnie butów na obcasie… hmmmm 4 pary butów”do pola” – mamy małe gospodarstwo rolne wiec tej kategorii nie da się niestety wyeliminować. Dochodzi jeszcze 5 par butów zimowo-jesiennych – mieszkamy bardzo daleko od drogi głównej wiec w zimie nas często zasypuje, musimy przedzierać się przez zaspy i buty przemakają – chciało by się rzec „story of my life” :) Moim ideałem jest 30 par butów, mam nadzieje ze pod koniec przyszłego roku uda mi się zbliżyć do tej liczby :) Pozdrawiam ciepło! Natalia

  • LadySith

    ja około 40….[i to nie jest dużo.. imo 😛 czasem dochodzę do wniosku, ze nie mam co założyć :) ] dokładnie nie liczyłam… Twoja garderoba jest mała dość.. moja znajoma ma coś 200-250 par, w tym samych Meliss ok 50 :) pozdrawiam

    • No nareszcie jakiś wspierający komentarz!!! :) Wydaje mi się, że 40 par to dobra liczba. Sama teraz pewnie mam tyle, a coś kusi mnie ostatnio zeby kupić sobie nowe szpileczki :)

  • Pingback: Mniej wokół mnie: Torebki | Minimalnat()