Skip to content

Maroko – czyli 60 przygód na godzinę.

Parę tygodni temu pokazałam wam co zabrałam ze sobą Maroka i jak z perspektywy czasu oceniłam przydatność tych rzeczy. Dziś zgodnie z obietnicą ruszamy z Capsule Wardrobe z Maroko. Nie będzie tu jakiś rewelacyjnych „stylizacji”, czy pokazywania ciała. Na pewno nie wspięłam się na wyżyny mody : ) Ale czy ktokolwiek się wspina będąc na wakacjach?

Powiem szczerze, że pomimo iż w styczniu temperatura sięgała 33 stopni nie zabrałam ze sobą żadnych sukienek, krótkich spodenek, czy innych „krótkich” rzeczy. Miało być praktycznie, miałam czuć się w tych ubraniach bezpiecznie. Chciałam zniknąć, choć i to się nie do końca udało. To inny świat, inne standardy , choć widziałam, że niektórzy nie widzieli różnicy pomiędzy plażą w Hiszpanii, a plażą w Maroko… Dobrze, dobrze! Ale dość obgadywania : )

Marrakesz, alshawira

Ubrania:

capsule wardrobe

  1. Polar, Campus – najczęściej eksploatowana część mojej garderoby.
  2. Bluza, New Yorker – szkoda, że przed wyjazdem nie odcięłam tej opornie drapiącej metki. Pewnie nosiłabym ją częściej.
  3. Cienki sweter, H&M – super przydatny.
  4. Długa spódnica, pożyczona od siostry – nosiłam ją tylko w hotelu
  5. Lekkie spodnie, C&A – są świetne! Odkąd je kupiłam są stałym elementem mojej podróżniczej garderoby.
  6. Spodnie dresowe, Reserved – mogłam sobie darować i zabrać inne spodnie dresowe.
  7. Czarne jeansy, H&M – moje ulubione, co zresztą będzie widać na zdjęciach.

capsule wardrobe, morocco

  1. Zielona koszulka, New Yorker – pierwszy raz w życiu kupiłam co w dwóch egzemplarzach, tle że w innym kolorze.
  2. Bordowa koszulka, New Yorker
  3. Podkoszulek, Reserved – mój ulubiony. Po wypraniu był moją piżamą.
  4. Biała bluzka, Stradivarius
  5. Czarna bluzka z rękawem, H&M
  6. Cienki biały top, New Yorker
  7. Cienki czarny top, New Yorker

WP_20150104_16_08_35_Pro - Kopia

  1. Japonki, pożyczone od siostry – tak, wiem. Moja siostra jest wspaniała.
  2. Bawełniane baleriny – Balerinki to alternatywa dla moich butów sportowych.
  3. Buty sportowe, New Balance 373 – Niezbędne!

Dzień pierwszy: 10 godzin w Busie i BERLIN!

Czyli czas na zwiedzanie! Nic nie szkodzi, że w Berlinie są demonstracje, nic nie szkodzi, że w deszczu. Świetni i pomocni Policjanci podpowiedzą jak obejść protestujących. Trochę zmarznięte wracamy na lotnisko, czeka nas nocka na metalowych ławkach.

berlin capsule wardrobeNa sobie miałam praktycznie cały bagaż: Kurtka – pożyczona od siostry // Polar – Campus // Bluza – New Yorker // Cienki sweter – H&M //Podkoszulek –  Reserved// Buty – New Balance 373  // Czarne jeansy – H&M //Szal – New Yorker // Torebka – Green Point

 

Dzień drugi: targowanie się z taksówkarzem i Agadir!

Bariera językowa to zabawna rzecz. Po kilkugodzinnej podróży może okazać się, że twoje 30 oznacza dla kogoś 40. A wiec zmuszona jesteś się targować, targować zażarcie! Wyprawa do Maroka będzie dla mnie prawdziwą szkołą asertywności. Ale dla takich widoków i 30 stopni w styczniu jestem gotowa na bardzo dużo!

agadir plaża bagaż marokoCienki sweter – H&M // Podkoszulek – New Yorker // Buty – NN // Spodnie – C&A // Torebka – Green Point

 

Dzień trzeci: upał i Agadir!

Jedno zdanie: trzydzieści trzy stopnie w styczniu!

agadis pogoda w styczniu agadir Polar – Campus // Top – New Yorker // Buty – New Balance 373 // Czarne jeansy – H&M // Torebka – Green Point

 

Dzień czwarty: wyprawa do Essaouirii !

Miejscowość, w której się zakochałam. As-Sawira, inaczej zwana Essaouirą to prawdziwa gratka dla turystów. Nieco oddalona od popularnych miejscówek, zachwyca wraz z pierwszym oddechem! Nie wiem, co tak na mnie wpłynęło… morze? Ludzie? Czy może jakiś taki spokój, rozleniwienie, które widać było na twarzach mijających nas turystów. W każdym razie to As-Sawirę będę najmilej wspominać.

maroko bagaż (13)As-SawiraCienki sweter – H&M // Top – New Yorker // Buty – New Balance 373 // Czarne jeansy – H&M //Torebka – Green Point

 

Dzień piąty: niesamowicie pięknie! Dalej Essaouira!

Essaouira podobała nam się tak bardzo, że postanowiłyśmy zostać w niej dwa dni. Cieszyłyśmy się słońcem, jedzeniem i morską bryzą. maroko bagażAs-Sawira, EssaouiraAs-SawiraKurtka – pożyczona od siostry // Cienki sweter – H&M // Bluzka – Stradivarius // Buty – NN //Spodnie – Reserved //Szal – New Yorker // Torebka – Green Point

 

Dzień szósty: i nowe miasto. Marrakesz

Marrakesz. Wow! To miasto tętni życiem jeszcze długo po zapadnięciu zmroku. Na placu Dżamaa al-Fina wypiłam najpyszniejszy sok pomarańczowy w moim życiu. Zostałam też oszukana, podrywana i skołowana. Czyli cała paleta emocji zamknięta w zaledwie kilku godzinach : )

marakeszKurtka – pożyczona od siostry // Cienki sweter – H&M // Podkoszulek –  New Yorker //  Buty – New Balance 373 // Spodnie – Reserved //Szal – New Yorker  // Torebka – Green Point

 

Dzień siódmy: bieda i bogactwo. Casablanca

To ponoć tutaj Humphrey Bogart wyznawał miłość Ingrid Bergman. Kto oglądał fil ten wie, że z Casablanką ma niewiele wspólnego. Kiedy zapytałam moją koleżankę co sądzi o tym mieście powiedziała, że nie jest tak przyjemne jak inne miasta… Hmmm i miała rację.

Z jednej strony Meczet Hassana II, czyli miliony dolarów, które pokazują jak wspaniali i potężny był król Hassan II. Wystarczy tylko chwilę pobłądzić, a trafi się do dzielnicy slamsów, w niczym nie przypominającej bogactwa i majestatu oddalonego o parę kilometrów meczetu. W głowie brzęczały mi tylko pełne dumy słowa przewodniczki, że jego budowa kosztowała 800 milionów dolarów…

maroko bagaż (17) casablankaKurtka – pożyczona od siostry // Cienki sweter – H&M // Bluzka – H&M // Buty – New Balance 373 // Czarne jeansy – H&M //Szal – bazar w Essaouirii // Torebka – Green Point

 

Dzień ósmy: let it go! Marrakesz

To już mój ostatni, pełny dzień w Maroku i mam zamiar odpuścić. Złamałam wszystkie zasady rozsądnego podróżowania. Jechałam z nieznajomym, dałam się wyprowadzić w pole jakiemuś Kanadyjczykowi, błądziłam (jak się okazało) po slamsach i zostałam oszukana. Oprócz tego byłam nagabywana, obgadywana i podróżowałam bez celu. Jak tyle przygód mogło się zmieścić w zaledwie kilu dniach? Kiedy dwa tygodnie później będę opowiadać, to swojemu szefowi w Stanach, złapie się za głowę i powie: „Dobrze , że wróciłaś żywa”.

Tak, mój Anioł Stróż musiał się bardzo napracować.

maroko bagaż (18) maroko bagaż (2)Cienki sweter – H&M // Top – New Yorker // Buty – NN // Spodnie – C&A // Szal – bazar w Essaouirii // Torebka – Green Point

 

Dzień dziewiąty: jedzenie, zakupy i jałmużna. Marrakesz

Tuż pod minaretem meczetu Kutubijja zrobiłam sobie moje ostatnie zdjęcie. Na placu Dżamaa al-Fina zjadłam mojego ostatniego kebaba i kupiłam sobie mój ostatni kubek soku pomarańczowego. Jeszcze tylko kupię parę butelek oleju arganowego dla moich bliskich i mogę wracać.

I ostatnia rzecz, oddam swoje ostanie drobne potrzebującym. Robię tak za każdym razem, kiedy opuszczam jakiś kraj. Przecież ja w porównaniu z tymi ludźmi mam WSZYSTKO!

maroko bagaż (4)Polar – Campus // Podkoszulek –  New Yorker // Buty – New Balance 373 // Spodnie – Reserved //Szal – New Yorker // Torebka – Green Point

marakesz lotniskoNajpiękniejsze lotnisko jakie dotychczas widziałam! Marrakesz.

 

Dzień dziesiąty: długa podroż do domu.

Kolejne „naście” godzin w autobusie, kilka długich godzin spędzonych na dworcach i lotnisku. Po to by wrócić do domu, wyściskać bliskich, podzielić się z nimi przygodami i podziękować im za to, że po prostu są.

maroko bagaż (20)

Nie zapomnę pomocnych studentek, które zaprowadziły nas na autobus ani wspaniałej kobiety, która zrobiła dla nas to samo w Agadirze. Trochę szorstkiego kierowcy autobusu, który potem był naszym opiekunem i okazał się kolejnym wspaniałym człowiekiem. Nierozgarniętego Kanadyjczyka, który zgubił się z nami w Marrakeszu i tych wszystkich ludzi, z którymi rozmawiałam, drążąc temat jakie na prawdę jest Maroko. Mam nadzieje, że spodobała wam się taka forma relacji z Maroka. To wspaniałe państwo i wspaniali ludzie. Przygoda warta przeżycia, po to tylko, żeby docenić to, co masz i powiedzieć sobie:

„Kurcze! Ja to mam szczęście!”

Pozdrawiam, Natalia.
BloglovinInstagramFacebook




  • Marta

    Kilka lat temu miałam kupiony lot do Maroko na początek kwietnia.. Podekscytowana planowałam co zwiedzić i co kupić.. I pojawiła sie okazja wylotu do Tajlandii.. Wybrałam Tajlandię i było cudnie. Teraz mam dwójkę małych dzieci i „ciekawe” podróże musza poczekać aż podrosna, ale na pewno tam polecę:) dobrze ze wróciłas cała:)))

    • Martooooo Tajlandia to moje marzenie! Sama pewnie zrobiłabym tak samo! Powiem ci, że w Maroku spotkaliśmy jedną polską parę podróżującą z dziećmi i mówili o tym Kraju w samych superlatywach. Tam bardzo szanuje się tradycyjny wzór rodziny więc myślę, że ty z mężem i dzieciaczkami czulibyście sie dobrze.

      • Marta

        Śmieszne co napisze ale w tym roku jedziemy do Włoch.. Zapłaciliśmy juz pierwsza z dwóch wpłat za wynajęty domek.. I trafiły nam sie tanie bilety do… Tajlandii ZNOWU! Włochy są końcem czerwca a Tajlandia moze byc końcem roku.. I rozkminiamy właśnie co zrobic.. Do Włoch jedziemy rodzinnie wiec zrezygnować nie możemy a na obydwa wyjazdy to Urlopu mi chyba nie starczy, budrzet nadszarpniemy (choć na miejscu jak i w Wietnamie ceny sa bardzo przystępne) i czy z 3,5 i 1,5 rocznym dzieckiem lecieć czy nie.. Czy poczekać na za rok na jakaś okazje.. Dylematy:)) moja znajoma była z kilkumiesięcznym maleństwem w Indiach (karmiła piersią) wiec wiem ze mozna..:) pozdrawiam!! Btw bardzo fajnie piszesz:)

        • Cześć Marto, nie wiem jak to siało ale przegapiłam twój komentarz. TO się nazywają dylematy! Widzę, że łapiesz okazje kiedy tylko się nadarza, i chwała ci za to! Ja jak jakiś maniak trzymam się jednego, ustalonego kierunku :) Choć sama nie wiem, czy nie zrobiłabym tak samo. W końcu to Tajlandia, a do Włoch można wpaść kiedykolwiek!

  • Pingback: 10 najpopularniejszych wpisów w 2015 | Minimalnat()