Skip to content

Każdy gram się liczy, czyli tydzień w podręcznym

Kiedy wyjeżdżam na wakacje nie lubię spędzać dnia przed lustrem. Nie lubię ciągnąć za sobą ogromnej walizki, nie lubię prasować ciuchów albo nieustannie zastanawiać się czy dobrze wyglądam. Nauczyłam się jednego: im mniej tym lepiej!

250720131117

Nie wiem czy w każdej kobiecie jest tendencja do zabierania ubrań, których nigdy nie nosiła? Mam tak za każdym razem, są w mojej szafie rzeczy, które nosze raz- dwa razy do roku, a na wakacje zawsze chce je spakować. Nieważne, że nie będzie okazji- na pewno się przydadzą.

Przy pakowaniu się mam jedną zasadę: funkcjonalność.

Rzeczy, w których nie chodzę na co dzień, których nie lubię albo nie leżą zbyt dobrze – nie zabieram ze sobą. Grunt to otoczyć się samymi fajnymi ubraniami, butami, akcesoriami, w których chodzenie będzie przyjemne, a nie wręcz mordercze.

Funkcjonalność – to ciekawe zagadnienie. Zabieram takie rzeczy, które pasują przynajmniej do trzech, czterech pozostałych w walizce. Nie mogą same w sobie stanowić stroju (np. bluzka, która dobrze wygląda tylko z jedna spódnicą). Im więcej możliwych kombinacji tym lepiej. Dużo pomogły mi moje wyzwania „Capsule Wardrobe” bo dzięki nim wiem, co miksować i jak to robić. Co wygląda dobrze, a co wręcz tragicznie.

Jednej rzeczy, której nigdy sobie nie odmawiam, to szal. Czy mamy wiosnę czy zimę, szal przyda się jako dodatkowa odzież wierzchnia albo zastąpi imprezowy top. Możliwości jest wiele, w sieci można znaleźć cała masę filmów prezentujących jak wiązać szal by stal się naszyjnikiem/ bluzka, czy sukienką. Jedyne co nas ogranicza, to wyobraźnia! [KLIK]

 

Kosmetyki też muszą być najbardziej funkcjonalne, zabieram jeden krem do ciała i twarzy czy szampon 2w1. Moim starym sposobem jest gromadzenie przed wyjazdem małych opakowań zastępczych. Możecie być zaskoczone, ile tego w ciągu roku wyrzucamy. Zamiast kupować nowe , piękne pojemniki 100 ml przelewam do kubeczków po kremie balsamy, czy żel do włosów. Kiedy podczas wakacji je wykorzystam – puste opakowanie wyrzucam bez żalu. W walizce mam więcej miejsca na pamiątki :)

pakwamie

  • Swoją ulubioną odzywkę do włosów przelewam do lekkiego (!) plastikowego pojemnika po kremie.
  • Podkład, którego na wczasach nie używam wiele, przelewam do szklanego pojemniczka z eyelinera. Sprawdza się zawsze, a w dodatku szklany pojemnik doskonale chroni ten kosmetyk.
  • Moim ulubionym pojemniczkiem, jest mały 100 ml spryskiwacz. Wlewam do niego oliwkę, odżywkę w płynie czy nawet płyn do szkieł kontaktowych (oczywiście nie do tego samego :) ).

pakwamie1

  • Cienie z Inglota na czas wyjazdu lądują w mniejszej kasetce.
  • Puder przesypuje do mniejszych opakowań, zabieram dwa kolory by w razie potrzeby stopniować odcień.
  • Nivea Soft – krem do wszystkiego. Zastępuje mi balsam i krem do twarzy. Po wykorzystaniu, może służyć jako pojemnik na inny kosmetyk (100ml!)

W tym roku pobiłam swój rekord. Mój tydzień w Barcelonie to tylko 6 kilogramów. Jestem z siebie strasznie dumna! :) :) :)

Ciekawa jestem waszych sposobów na zmniejszanie wagi waszego bagażu :) Piszcie i podsyłajcie linki!

Pozdrawiam Natalia

Bloglovin Instagram Facebook



  • Minipaletka z kosmetykami i tablet z ebokami zamiast kilku książek. W moim bagażu v zawsze najcięższa jest lustrzanka :-) .

    • Tablet to wspaniała rzecz, na swoje wczasy zabrałam dwie książki więc dzięki temu urządzeniu mogłabym zaoszczędzi kilka dodatkowych gramów. Powinnam zastanowić się nad jego kupnem, ale jak na razie nie jest to rzecz niezbędna, wiec cały czas zwlekam z podjęciem decyzji. :) Na pewno jednak skorzystam z pomysłu mini paletki z kosmetykami, przeglądałam Twoje poprzednie posty i wiem, ze to świetny pomysł. Nie musieć „bawić się” słoiczkami tylko wrzucić jedną rzecz mając w niej wszystko :) Rewelacja.

  • Pingback: 12 Pieces: Wymieniamy! | Minimalnat()

  • Pingback: Co zabrać ze sobą do Maroko? Czyli 10 dni w bagażu podręcznym | Minimalnat()