Skip to content

Jak stworzyć swoją pierwszą Capsule Wardrobe?

Witajcie! Przygotowywałam się do tego wpisuj już od dłuższego czasu. Jest to odpowiedź na pytania, które padają pod postami o CW: Jak stworzyć swoją pierwszą Capsule Wardrobe? Stworzenie swojej szafy kapsułkowej to doskonałe doświadczenie dla tych z Was, którzy chcą:

  • zbudować swój własny styl
  • dowiedzieć jaki on właściwe jest
  • pozbyć się z szafy kilku/ kilkunastu niepotrzebnych rzeczy
  • lepiej określać co jest wam potrzebne, w co opłaca się inwestować, a co sobie lepiej odpuścić.

Jeżeli identyfikujesz się z choć jednym punktem, ten post jest dla Ciebie. Zwróć uwagę na to, że nie zmuszam Cie do wyrzucenia połowy swojej szafy. Pracuj z tym co masz, ale bardziej świadomie. Chęć pozbycia się czegoś przyjdzie naturalne, nie ma sensu się zmuszać. Sama mam dość spore „zasoby”, na myśl, że mam wyrzucić połowę mojej szafy budziła się we mnie mała dziewczynka, która krzyczała „Nie!”.

Teraz wiem, że nie muszę tego robić, jedynie być bardziej świadomą jej zawartości, świadomość stylu przyszła później … :)

 

Krok 1 : Określ warunki

  • Gdzie/ jak  spędzam najwięcej czasu?
  • Jak chcę wyglądać?
  • Jakie mam plany?
  • Jaka temperatura panuje na zewnątrz?

Chciałabym, abyś najpierw odpowiedziała sobie na pytanie: Gdzie/ jak  spędzam najwięcej czasu? Czemu ma służyć moja Capsule Wardobe?

Sama najwięcej czasu spędzam w pracy, od 8 do 12 godzin dziennie. Kiedy nie mam żadnych oficjalnych spotkań w kalendarzu, ubieram się normalnie, w to co mi wpadnie danego dnia w ręce.  Na szczęście w moim miejscu pracy nie przestrzegamy żadnego rygorystycznego dress codu, wiec mam sporą dowolność. Dzięki temu ubrania „do pracy”, to także ubrania „na spotkanie z przyjaciółką”, „na spacer” itd.

Ważna jest też temperatura/ pora roku. Niestety, boleje trochę nad tym, ze nie jeżdżę w ogóle komunikacją miejską (byłoby taniej). Do pracy jeżdżę tylko samochodem, więc nie byłam wystawiona na jej wahania. Mogłam sobie pozwolić na lekki sweterek, zwiewne bluzeczki. Jeżeli jeździłabym autobusem, więcej w mojej szafie byłoby grubych swetrów.

Dzięki temu, będziesz wiedzieć w jakim kierunku iść, żeby czuć się dobrze w swoich uraniach, na co dzień, a o to przecież chodzi. Jeśli w danym miesiącu planujesz jakieś oficjalne wyjście, przyda ci się czarna sukienka. Jeżeli masz tydzień wolnego, fajnie byłoby mieć pod ręką miękką bluzę. Przemyśl swoje plany i to co chcesz na siebie założyć.

Krok 2 : Co lubię?

To chyba najprostsze. Co lubię? Może jesteś jak moja siostra, ona lubi krótkie, kolorowe spódniczki. Może jak ja: uwielbiam koszule. Zauważyłam, że w moich Capsule Wardrobe najczęściej przewija się ta sama, czarna bawełniana koszula. Jest dość luźna, dzięki  czemu czuje się w niej swobodnie, materiał sprzyja oddychaniu skóry. I co najważniejsze, nie muszę jej prasować. Nie lubię prasować… Widzisz? To już trzy cechy, które powinien mieć mój ulubiony ciuch.

Skup się na sobie,  na tym jaka jesteś i co lubisz – nie na szafie i jej zawartości.

A ty co lubisz? Idź do swojej szafy i wyciągnij z niej 6 ciuchów, które lubisz najbardziej. Nie „trochę”, nie  „może być”, ale takie, które są Twoim nr 1.

Oczywiście, nie musisz stosować się do mojej liczby, jeżeli masz 10 ulubionych sztuk, wyciągnij 10. Jeżeli masz jedne ulubione spodnie, wyciągnij spodnie i 4 bluzki – to ty musisz zdecydować. Ważne, żebyś pamiętała o tym, żeby wybrać  te ubrania po które sięgasz najczęściej, więc o wiele łatwiej będzie ci to robić dalej, przez kolejny miesiąc.

Krok 3: Wybieramy ulubiony element

Kiedy tworzyłam swoja pierwszą Capsule Wardrobe starałam się trzymać zasady, by doły i marynarki były jak najbardziej uniwersalne. Cały nacisk koloru położyłam na bluzki. Tak robię na co dzień, a moja szafa jest tego odwzorowaniem. Wyjątkiem była różowa spódnica, ale ona była moim hitem, ulubioną rzeczą. To rzecz, która ułatwiła mi stworzenie pierwszej CW. W swojej szafie szukałam elementów, które będą do niej pasować, które ją uzupełnią. Pozwoliła mi określić kolorystykę nowej szafy, styl.

 

Krok 4: Ograniczamy się, czyli wybieramy liczbę

Na moim łóżku wylądowało około 20 rzeczy plus moje najbardziej ulubione ubrania. Razem chyba 30 sztuk. Stwierdziłam, że dla mnie najlepsza będzie garderoba składająca się z 12 elementów. Będzie to liczba która pozwoli mi stworzyć jak najwięcej kombinacji, jednocześnie zdrowo mnie ograniczając.

Na początku miałam tych rzeczy znacznie więcej. Stanęło chyba na 15 elementach… potem odrzuciłam kilka, które były do siebie podobne stylem (zielona, dopasowana marynarka i jej czarny odpowiednik) lub nie pasowały do reszty elementów (czerwony sweter). Za nimi odpadły kolejne rzeczy (n.p. czerwony sweter i czarna bluzka).

Stanęło na:

  • 4 doły (dwie spódnice, dwie pary spodni)
  • 3 elementy wierzchnie (marynarki, swetry)
  • 5 bluzek (które pasują do jak największej liczby elementów)

By zapewnić sobie maksymalna liczbę kombinacji zawsze dbam o to, by elementy, które wybieram pasowały do jak największej liczby rzeczy. Szafa jest wtedy bardzo uniwersalna, masz pewność, że prawie wszystko ze sobą świetnie gra. Z góry też wiesz, których elementów ze sobą nie łączyć.

Krok 5: Wybieramy bazę

Pamiętając, by najpierw wybrać coś ze swoich ulubionych rzeczy. Będziesz w tym chodzić bardzo często, nie chcesz się w tym męczyć.

Doły:

  • Moje ulubione, ciemnogranatowe jeansy. Najbardziej uniwersalne spodnie
  • Wąskie jeansy (pasują do wszystkiego)
  • Brązowa spódnica z HM-  najbardziej uniwersalna

Wierzchnie:

  • Marynarka – Moją ulubioną, ciemno zieloną
  • Czarny sweterek (pasuje do wszystkiego)
  • Luźna marynarka (pasuje do wszystkiego)

Bluzki:

  • Biała podkoszulka
  • Czarna koszula

 

Krok 6: Dodajemy kolor

 Nareszcie! Możemy dopieścić naszą bazę kolorem, albo jakimś fantazyjnym wzorem. Przy mojej pierwszej CW uznałam, że różowy to za mało – dorzuciłam więc zieleń.  Pamiętaj, żeby cały czas pytać siebie „Czy to do siebie pasuje?” :

Bluzki:

  • Jasnoróżową bluzkę (nie pasuje tylko do zielonej marynarki )
  • Bordowa koszula (nie pasuje tylko do zielonej marynarki)
  • Zielona bluzeczka (nie pasuje tylko do różowej spódnicy)

el2

Czy było łatwo? Nie! Pierwszy tydzień był pełen entuzjazmu, drugiego miałam jeszcze sporo niewykorzystanych kombinacji trzeciego zaczynało brakować pomysłów… Miałam swoje lepsze i gorsze dni, ale byłam zdecydowana wytrwać.

el3 el4 el5 el6

Kilka dobrych rad…

  • Nie zmuszam Cie do postępowania dokładnie jak ja, może jesteś fanką fantazyjnych spódnic? Abo masz masę kolorowych spodni? Śmiało! Mieszaj, miksuj i myśl, czy to do siebie pasuje, wygląda dobrze?
  • Także sporą dowolność pozostawiam przy liczbie, która będzie ci towarzyszyć przez pierwszy miesiąc. Jeżeli dodałabym bazowe topy i buty miałabym 19 elementów.
  • Nie bój się też odrzucić tego, co już po pierwszym założeniu „nie leży”. Po co się męczyć? Przecież chodzi nam o to by pozbyć się takich ciuchów z naszej szafy. Tak zrobiłam w sierpniu ze spódnicą z Cubusa. Miałam do niej sentyment, ale stwierdziłam, że już zupełnie do siebie nie pasujemy. Widzisz?, odrzuciłam ją już drugiego dnia:

sierpien

  • Czasami wykorzystuje też elementy, które lubię, ale nie mam na nie pomysłu. Tak było ze spodniami od Giny Tricot. Dzięki temu, że zmusiłam się korzystać z nich w październiku, wymyśliłam kilka nieoczywistych (dla mnie samej) rozwiązań:

Nowy folder

To chyba moja determinacja i duma z wyniku, jaki osiągnęłam sprawiła, że później zmniejszyłam swoją liczbę z 12 do 10 sztuk. Oczywiście nie wliczałam w to butów, bo nie lubię chodzić całego miesiąca w jednej parze.

Pamiętaj: TY jesteś najważniejsza. To twoja szafa, Ty stawiasz warunki. Nie pozwól, żeby ubrania tobą rządziły, one są dla Ciebie.

Obiecuje, że po tym doświadczeniu już nigdy nie powiesz: „nie mam się w co ubrać”.

I co dziewczyny jesteście zmobilizowane? Może , któraś z was jest w trakcie tworzenia swojej Szafy Kapsułkowej? Macie jakieś pytania logistyczne? Piszcie, pytajcie i drążcie! Z przyjemnością na nie odpowiem. Tymczasem trzymam za was kciuki!

 

Pozdrawiam Natalia
Bloglovin Instagram Facebook



Zapisz