Skip to content

Jak spełnić swoje marzenia?

Jak przyciągnąć szczęście? Jak zrealizować swoje marzenia? Czy jest na to jedna recepta? Chyba każdy z nas szuka odpowiedzi na te pytania, sama nie należę do wyjątków. Głęboko wierzę w to, że nie trzeba mieć do tego wielkich pieniędzy, sławy, znajomości, wystarczy tylko marzyć i bardzo mocno chcieć. Moją receptę na przekuwanie snów w rzeczywistość znajdziecie w tym poście.

Jak spełnić swoje marzenia

 

Nazwij rzeczy po imieniu

Marzenie musi być jak najbardziej konkretne, im więcej szczegółowy tym lepiej. Określenie czego chce się w życiu to najważniejszy krok, bo jeśli wiemy czego chcemy, łatwiej jest nam to zrealizować. Jesteśmy krok przed tymi, którzy zaczynają swój dzień słowami „Chciałbym / chciałabym, by moje życie wyglądało inaczej”. Dzięki temu dostrzegasz małe szanse, które codziennie daje ci życie, oczy są szeroko otwarte, umysł wyostrzony. Wiem czego chcę i dążę do tego. Sama w życiu mam kilka celi: własne mieszkanie, podróże, znalezienie prawdziwej miłości… Staram się, by każde z nich miało jak najwięcej szczegółów. Jak podróż do Chin, to do jakiego miasta? Co chce zobaczyć? Co zjeść? Jeśli marzę o własnym mieszkaniu, to wiem,  jaki ma mieć rozkład (dwupokojowe, z możliwością odcięcia salonu od kuchni) i gdzie ma być położone (północna część Krakowa). Widzisz, jasno sprecyzowałam cel.

Aby go zrealizować mocno zaciskam pasa, oszczędzam, doszkalam się, zmieniam pracę – wszytko po to, by w przyszłości móc samodzielnie kupić sobie własne mieszkanie. Oczywiście mogłabym czekać na moment w moim życiu, kiedy spotkam Tego Jedynego, z którym zwiążę mnie nie tylko sakrament, ale też kredyt w banku. Tylko wtedy czekam ze swoim życiem na coś, co może się nigdy nie wydarzyć.  Spełnienie jednego marzenia nie może być zależne od spełnienia innego. Wszystko po kolei, bo zrobi nam się marzeniowy węzeł gordyjski. 😉

Afirmuj

Afirmacji nauczył mnie mój przyjaciel, który pewnego dnia postanowił zostać aktorem. Nie dość, że jego marzenie się spełniło, to jeszcze dostał angaż w Teatrze Narodowym. On jednak nie poprzestał na jednym spełnionym marzeniu i teraz realizuje kolejne. Afirmacja to przekonanie świadomości o czymś, co jest dla nas ważne. Może nam to pomóc w pokochaniu siebie, zastąpieniu negatywnych uczuć tymi pozytywnymi czy spełnianiu swoich marzeń. Możesz to robić rano przed lustrem, lub wieczorem w łóżku. Miejsce nie ma znaczenia.

Ważne, żeby afirmować pozytywnie, czyli nie jak większość ludzi: „Jestem za głupi. Jestem za gruba. Jestem do niczego…”. Wiecie, ile znam wspaniałych osób, które osiągnęły w życiu naprawdę wiele, a dalej umniejszają swoje sukcesy? Nazywają siebie głupcami, mówią, że zawdzięczają wszystko szczęściu. Czasami nie mogę wyjść z podziwu, jak bardzo my sami potrafimy się dołować. Brakuje nam w życiu dumy, bo nie chcemy być uważani za pysznych. Chwalmy siebie! To my pracujemy na nasze sukcesy! Ale to temat na inny post 😉

Podczas afirmacji stosuje jedynie zdania w czasie teraźniejszym, bez słowa „nie”: Jestem szczęśliwa, Jestem wdzięczna, Otaczają mnie dobrzy ludzie. Można afirmować również poprzez codzienną wizualizację swoich marzeń. W mojej szafie mam naklejone kilka zdjęć, które są symbolem moich marzeń. Kraje, które chce odwiedzić, uczucia, których chcę doświadczyć i rzeczy, które chcę posiąść. Tak, dobrze przeczytaliście, rzeczy, które chce posiąść, nawet minimaliście wolno marzyć 😉 Każdego dnia kiedy patrze na te wycinki, myślę o moich celach, co zrobić, by je zrealizować. Mam je w podświadomości, która włącza się w odpowiednich momentach życia. I nagle odnotowuje: Zaraz! Przecież jeśli przyłącze się do tego projektu dostanę podwyżkę, odłożę więcej pieniędzy i szybciej kupie swoje mieszkanie! 

Bądź otwarty

Czasami od życia dostajemy nie to co chcemy, ale to czego potrzebujemy. Bądź otwarty na modyfikowanie swoich marzeń, na zamiany. Chwytaj te małe szanse, które dostajesz. Może los sprezentuje ci idealną okazję, żeby zrobić to o czym marzyłeś, ale w nieco innej formie? Tak było w moim przypadku.

Moim największym marzeniem było odwiedzenie Azji. Jako, że nie mam w moim otoczeniu ludzi z którymi mogłabym tego dokonać, a nie jestem aż tak odważna żeby jechać samej, postanowiłam sprezentować taka wyprawę moim rodzicom. We trójkę zawsze raźniej. Skłaniałam się ku wycieczce z biura podroży, ale wyprawa dla 3 osób kosztowałaby aż 15 tysięcy złotych… To wiele miesięcy solidnego oszczędzania. Nie poddawałam się jednak, oszczędzałam i marzyłam, a na pulpicie mojego komputera codziennie oglądałam poniższe zdjęcie. Dwa tygodnie temu, na zupełnie przypadkowej imprezie, w przypadkowych okolicznościach, spotkałam ludzi, którzy wybierają się w listopadzie do Azji. Po pięciu minutach rozmowy zaproponowali mi miejsce, po dziesięciu na mailu miałam wszystkie szczegóły. Trzy dni później miałam już załatwiony urlop, kupiony bilet i spisaną listę „To do”. Stojąc u progu podróży mojego życia, przepełnia mnie ogromne szczęście. Tak się czuje człowiek, który spełnia swoje największe marzenie! :)

tajlandia_8

 Źródło
 Głęboko wierze w to, ze nic w życiu nie dzieje się bez przyczyny. Nie raz zostałam oszukana, ktoś zawód moje zaufanie, ale każda lekcja była „po coś”. Każde potkniecie, uśmiech, każdy napotkany człowiek, czy wydarzenie w moim życiu doprowadziło mnie do tej chwili w której mogę powiedzieć jestem szczęśliwa. Nawet, jeśli niektóre z moich marzeń się nie spełnią, jestem wdzięczna za wszystkie, które już zrealizowałam.
A wy? Jak spełniacie swoje marzenia?

Natalia
Bloglovin Instagram Facebook




Zapisz

  • Podobnie jak Ty – powoli i metodycznie.
    Azji zazdroszczę, mamy ją na liście ale jakoś zamiast tego ciągle latamy w inne miejsca – teraz Włochy, a w przyszłym roku chyba Stany :)
    Natomiast nigdy w życiu nie poleciałabym na taki wyjazd z rodzicami czy rodziną, no ale mam swojego podróżnika to łatwo mi mówić :)

    • Ojej a dlaczego nie poleciałabyś z rodzina? My zabieramy ze sobą naszych rodziców, bo czasem brak im odwagi. To juz starsi ludzie i nie znają wielu języków tak jak my i boja sie jeździć sami w egzotyczne zakątki. Czaszami sie kłócimy 😉 ale ogólnie przepełnia mnie szczęście ze teraz ja moge zrobić coś dla nich za te wszystkie lata, które oni poświęcali sie dla swoich dzieci. I za to ze zawsze sa dla nas i nawet teraz gdy juz jesteśmy dorośli cały czas chcą nam pomagać.

      • Nie wiem, mnie by nie przepełniało szczęście 😉 Wolę się z nimi wybrać do teatru albo do restauracji, a z podróży przywożę im przyprawy, bo to im sprawia frajdę. Może dlatego, że jestem przyzwyczajona do podróżowania we dwójkę (co może się zmieni, bo poznaliśmy ostatnio fajną parę która również lubi podróżować), że nie byłabym się w stanie dostosować do nikogo. A już zwłaszcza do rodziców 😉

    • Z moimi rodzicami dobrze się dogaduje, jakoś tak lubimy spędzać razem czas, choć nie ukrywam, ze to inny rodzaj podróżowania. Nie chodzę z nimi do klubów, nie kąpie się w nocy w morzu. Kiedy szukam dla nas hotelu, wiem, że standard powinien być wyższy, niż gdy jeżdżę sama lub ze znajomymi. Oni maja już za sobą spanie na materacu u kogoś kątem czy dzielenie łazienki z całym hotelem. Będąc w 100% szczerą – Trzeba dożo cierpliwości i czasami ugryźć sie w język, żeby wszyscy milo wspominały wyjazd. Rodzice to temat rzeka 😉 Ale jestem pewna, ze kiedy znajdę jak Ty swojego partnera do podróży, będziemy mieć swoje własne zwyczaje :)