Skip to content

Finanse: Jak mieć więcej pieniędzy?

Nowy rok zbliża się wielkimi krokami, stary zostawiamy za sobą. W portfelach szaleje pustka, chyba że należycie do tego zacnego grona, które rzadko kiedy widzi na koncie złowrogie 0 😉 I nie wiem jak wy, ale ja jeszcze parę lat temu zawsze po świętach obiecywałam sobie, że w nowym roku będę mieć więcej pieniędzy. I w końcu mi się to udało! Nie wygrałam na loterii, nie dostałam niesamowitej podwyżki, ale pieniędzy faktycznie mam więcej.

jak miec wiecej pieniedzy

Nie stało się to jednej nocy, nikt mi w tym nie pomógł. To ty sam/Ty sama musisz zdecydować, że masz już DOŚĆ życia od pierwszego do pierwszego. Najlepiej, jeśli od razu uświadomisz sobie błędy, które popełniasz. I nie powiem wam, że musicie być minimalistami, nic nie kupować i być okropnymi sknerami. Nie. Zostawmy idee minimalizmu daleko za nami.

Jedyne co musicie zrobić to zacząć prowadzić budżet.

Kiedy chcesz mieć więcej czasu, zdążyć ze wszystkim, zapisujesz swoje obowiązki w plannerze. Piszesz o której godzinie zaczniesz kolejne zadanie. Stajesz się bardziej efektywny. Tak samo jest z pieniędzmi. Na pewno nie raz zastanawiałaś się, co się z nimi stało? Jest dopiero dwudziesty, a ty na koncie masz 200 zł? Co zrobić, żeby to zmienić?

Zapisuj wydatki

Zaczęłam od bardzo skrupulatnego zapisywania każdej wydanej złotówki. Powiem szczerze, że przez pierwsze miesiące niczemu to nie służyło. Sama nie wiem po co prowadziłam budżet, który budżetem raczej nie był, jedynie „spisywaniem wydatków”. Ale gwarantuje wam, że w każdym z nas drzemie analityk, który wyciągnie odpowiednie wnioski z miesięcznych zestawień wpływów i rozchodów. Nauczyłam się dzięki temu proszenia o paragon i kontrolowania stanu swojego konta. W dodatku czarno na białym widziałam, ile pieniędzy znika z mojego konta, w jakim tempie i na co. Zaczynasz myśleć o pieniądzach, kontrolować je. To ty przejmujesz władze nad nimi, nie one nad tobą.

Podkreśl czego mogłabyś nie kupić

Kiedy już widziałam, ile miesięcznie wydaje, zaczęłam się zastanawiać, dlaczego nie udaje mi się nic odłożyć. Konto co miesiąc czyściłam do zera, często ratując się kartą. Zadłużenie rosło, rzeczy przybywało, pieniędzy nie było. To wtedy najintensywniej marzyłam o wygranej na loterii. 😉 Zaczęłam pod koniec każdego miesiąca, podkreślać w każdej kategorii przedmiot, którego z perspektywy czasu, mogłabym nie kupić. Dzięki temu dodatkowemu zadaniu, w mojej głowie wykształciło się naturalne pytanie, czy to ciastko/ kawa na mieście/ lakier do paznokci, pod koniec miesiąca będzie zaznaczone na czerwono? Dzięki temu zaczęłam słuchać swoich potrzeb, nie zachcianek!

Ustal budżet na kolejny miesiąc

Kiedy już widziałam, ile wydaje, czego mogłabym nie kupować, z łatwością przyszło mi ustalenie limitów, na każdą z wprowadzonych do mojego budżetu kategorii. Robię to zawsze na początku miesiąca, bo każdy miesiąc jest inny. Kwota, która zostaje po stworzeniu budżetu, zostaje przelana na konto oszczędnościowe. Niejako blokuje sobie dostęp do tych ekstra pieniędzy. To moje oszczędności. Posłużą mi kiedy coś mi w danym miesiącu wypadnie, albo wspomogę się nimi kiedy wydatki w jednej z kategorii znacząco wzrosną. Na przykład: „Samochód” w kwietniu, kiedy opłacam ubezpieczenie, czy „Prezenty” w Grudniu. Pieniądze pozostałe z zapisanych kwot nie podróżują miedzy kategoriami. Są przelewane na konto oszczędnościowe.

Jak to wygląda u mnie?

Żeby lepiej zilustrować jak zarządzam swoimi pieniędzmi, pokażę wam moje kategorie wraz z rozplanowanym budżetem na Styczeń.

  • Abonament: 100 zł – Kwota abonamentu to w tym miesiącu 94 zł. 6 złotych przelewam na konto oszczędnościowe.
  • Paliwo do samochodu: 500 zł – Jeśli coś zostanie, przeleję to na konto oszczędnościowe.
  • Samochód serwis: 50 zł – Planuje w tym miesiącu wyczyścić tapicerkę, dzięki rabatowi zapłacę za to 50 zł.
  • Zabiegi medyczne lekarstwa: 150 zł – Zaczynam kolejny kwartał, czas zamówić szkła kontaktowe i płyn.
  • Chemia: 50 zł – Muszę kupić proszek do prania i mleczko do czyszczenia łazienki. Reszta z 50 zł, zostanie przelana na konto oszczędnościowe.
  • Kosmetyki: 100 zł – Krem do twarzy. Reszta zostanie przelana na konto oszczędnościowe.
  • Zabiegi kosmetyczne: 0 zł – Nic nie planuje w tym miesiącu.
  • Odzież: 50 zł – Wymieniam bazę. Za biały i czarny top z bawełny powinnam zapłacić około 50 zł. Reszta zostanie przelana na konto oszczędnościowe.
  • Obuwie: 0 zł – Mam wszystko. :)
  • Akcesoria: 50 zł – Wkładki do kozaków. Trzeba je jakoś stuningować na nadchodzącą zimę. 😉
  • Rozrywka: 50 zł – Tu zaliczam nie tylko kino, ale także kawę z koleżanką, nową książkę czy abonament do filmyiseriale.tv . Reszta zostanie przelana na konto oszczędnościowe.
  • Pokój: 50 zł – Zamiast kupić nowe biurko, planuje oczyścić je i okleić okleiną. Zapłaciłam za nią 32 złote, więc 18 złotych przelałam na konto oszczędnościowe.
  • Parking/taxi/bus: 50 zł – Z tej kategorii zawsze uszczuplam najmniej, bo staram się nie parkować na płatnych parkingach. Ze względu na lokalizacje mojego biura, nie jeżdżę też komunikacją miejską, bo takowa nie kursuje z mojej miejscowości. Zazwyczaj kończy się tym, ze 50 zł przelewam na konto oszczędnościowe.
  • Różne: 100 zł – Chusteczki higieniczne, ksero, poczta, tusze do drukarki. Ta kategoria to swoisty misz-masz.
  • Prezenty: 400 zł – Roczek mojej chrześnicy i urodziny siostry, stąd tak spory budżet na prezenty. Jeśli uda mi się kupić je taniej to- niespodzianka- reszta zostanie przelana na konto oszczędnościowe.
  • Jedzenie na mieście: 50 zł – Staram się ograniczać, ale zazwyczaj kończy się dwoma,trzema obiadami na mieście Tu raczej nic nie zostaje.
  • Spożywka: 500 zł – Na jakości jedzenia staram się nie oszczędzać, więc raczej tu wychodzę na 0, ale mieszczę się w tej kwocie.

 

Nie było to zadanie łatwe,  nie było też szczególnie przyjemne. Czasami mi się nie chciało, czasami nie widziałam sensu prowadzenia budżetu. Ale kiedy w końcu weszło mi to w nawyk, zaczęłam mieć więcej pieniędzy. I tak poznaliście moja tajemnice na to, by stawać się coraz „bogatszym”: Kontroluj pieniądze, nie pozwól by one kontrolowały ciebie.

A czy ktoś z Was prowadzi już budżet? Podzielcie się z nami Waszymi doświadczeniami.

Wspaniałego dnia!

-Natalia
Bloglovin Instagram Facebook




  • Poznanie tego ile rzeczywiście się wydaje, a nie tego co myślimy, że mniej więcej wydajemy – to świetny, pierwszy krok do oszczędzania. Ja już budżet prowadzę od dwóch lat i sporo dzięki temu udało mi się zaoszczędzić:)

    • Mi też. To z oszczędności jestem najbardziej zadowolona bo prowadzenie budżetu. czarno na białym pokazuje nam czy nas na cos stać czy nie. :)

  • Izabela

    Ja również prowadzę swój budżet. Mimo, że jestem studentką, jestem jeszcze na utrzymaniu rodziców i nie posiadam własnego auta oraz moje maksymalne wpływy to 300 zł na miesiąc, ja również muszę kontrolować wydatki, by nie zostać pod koniec miesiąca z niczym :) Budżet to świetna sprawa, „nie giną” mi już pieniądze z konta i udało mi się trochę zaoszczędzić.

    • Izo, ale Ci zazdroszczę, ze tak wcześnie zaczelać! Świetna sprawa! Gorace, gorace gratulacje!!! Mi na studiach pieniądze nieustannie „ginęły”, gdybym zaczęła wcześniej pewnie lepiej by mi sie teraz powiodzilo 😉

  • Cześć Nat,

    Ja mam już budżet wpisywany co do rzędu 10 zł z ostatnich 2,5 roku. Starszym nad monetą jest u nas mój mąż i świetnie sobie z tym obszarem radzi.

    Twój budżet i mój bardzo się różnią – zarówno wielkością, jak i zawartością. U mnie kredyty, wakacje, oszczędności… ale i spore kwoty na wydatki własne. No i odpowiedzialność, bo nie wydam całych swoich pieniędzy, bo należą nie tylko do mnie. Mam nadzieję, że wyzwanie 12 pieces, które znalazłam na Twoim blogu, pomoże mi w kupowaniu mniejszej ilości ubrań.

    • Trzymam za ciebie kciuki Karo! Planuje w kolejnym roku wznowić ten projekt, bo sama za nim zatęskniłam :) Podziwiam cie za prowadzenie budżetu z mezem. Nakłaniałam moje zamężne koleżanki do jego prowadzenia, ale kiedy ta druga polowa nie wykazuje chęci zbierania paragonów, czy czuje się ograniczana przez „rozliczanie” swoich wydatkow, nic na to nie poradzimy. Gratuluje ci takiego meza! :)

      • Boże, u mnie to on mnie musi gonić. Ja jestem typem „wydam wszystko i po co ta skrupulatność”, ale dzięki niemu nauczyłam się innego podejścia i jestem za to bardzo wdzięczna losowi (no i mężowi przede wszystkim) :)

        Znaleźliśmy na to sposób – za 90% rzeczy staramy się płacić kartą, wtedy nie trzeba się martwić – drukujesz raz w tygodniu i wpisujesz sobie wszystko. Niestety w piekarni naprzeciwko tylko gotówka, więc czasem trzeba coś wybrać. Nawet na poczcie mają już terminal.

        Była zakupoholiczka i gadżeciaż na odwyku, dobrze się uzupełniamy hehe.

        Wszystkiego dobrego w nowym roku! Czekam na 15 pieces 2016 z prawdziwą niecierpliwością, będę też zdawać relację jak mi idzie :)

        • Taki mąż to skarb! Zazwyczaj to Panie gonią swoich partnerów do budżetowania. Karo, masz wielkie, wielkie szczęście. Ktoś kto zaczyna budżetować wie, jak zapewnić dobra przyszłość swojej rodzinie. A Twój mąż nie ma czasami brata? 😉

        • Własnie w tym roku ruszamy z projektem 12 pieces, edycja 2016 : A co! :)

        • Nat ma, ale niestety brat nie posiada żadnych z pożądanych przez minimalistki cech, wręcz przeciwnie. Ale rozejrzę się wśród kolegów…;-)

          uściski z Warszawy

  • Catalina

    Cześć :) Prowadziłam budżet przez cały 2015 rok i wiem na co i ile wydałam/wydaliśmy. Niestety ciężko jest kontrolować wszystko będąc z drugą osobą, która niekoniecznie jest zainteresowana tym tematem. I tak właśnie sporo pieniędzy ucieka przez palce, ale cóż, muszę się z tym pogodzić.

    • Moja siostra też ma z tym problem. Prowadzenie budżetu w dwie osoby jest bardzo trudnym zadaniem! Co nie zmienia faktu, ze ogromnie podziwami cie za wytrwałość! Oby tak dalej!!!

      P.S. Może w nowym roku Twój mąż się „nawróci” i sam zacznie prowadzić budżet? Tego ci życzę! :)

  • K.

    Staramy się oszczędzać, prowadzimy budżet, ale planów wydatkowych (miesięcznych) nie potrafimy traktować na serio. A tu dentysta weźmie pół wypłaty, a to stłuczka, a to jakieś urodziny/święta/inne imprezy lub potrzeba dłuższej podróży i cóż, trzeba wydać. Co zabawne, wszystkie przypadki są z naszego nieszczęsnego grudnia 😉 Jutro, jak już się wyśpimy, zakaszemy rękawy i będziemy planować, jak to wszystko ogarnąć.

    • Wow! Wiele sie u was wydarzyło!!! Mam nadzieję, ze nic wam sie nie stalo podczas tej stłuczki! Dla mnie Grudzień tez jest najgorszym miesiącem, staram sie umieścić te ekstra wydatki w budżecie, ale jest bardzo ciężko. Oby styczen byl dla was łaskawszy! :)

  • Bardzo przydatny post. Ja ostatnio zabralam sie za przygladanie swoim wydatkom i spisywalam co na co wydaje. W grudniu niestety zaprzestalam tego. Teraz urlop przede mna, ale po powrocie zabieram sie ponownie do tego.
    Bardzo fajny sposob z podkreslaniem niekoniecznych wydatkow:) skorzystam z tego.

    • Trzymam za ciebie kciuki! Podkreślanie wydatków sprawdziło się u mnie, potem ograniczanie przychodziło naturalnie, mam nadzieje, ze tobie będzie łatwiej niz mi :)

  • DOROTA

    ja robiłam tabelkę, jedna część to kolumny „data”, „ile”, „co” (moje wpływy – czyli renta rodzinna i jakieś dodatkowe) druga część moje wydatki ii takie same kolumny. Miałam na bieżąco ile wydawałam kasy, co było nie potrzebne itd. To był okres, gdy się uczyłam. Szkoła średnia- studia. Teraz utrzymuje mnie mąż (ja w domu z dzieckiem), nie mam co kontrolować. Mąż nie polubił planowania budżetu. I w sumie nie mam dużej kontroli nad tym na co idą pieniądze, wiadomo, spożywka, opłaty, paliwo itd… ale dokładnie nie wiem na co ile wydajemy i czy wydatki są potrzebne w danym miesiącu…

    • Oj tak, rozumiem cie. O ile planowanie i spisywanie wydatków idzie mi super, bo jestem sama, to wiadomo, że kiedy pojawi sie ta druga osoba- będzie ciężej. Moja siostra tez miała problemy z prowadzeniem budżetu razem z mężem. Zaprzestali tego po kilku miesiącach, po co powodować kłótnie? Najcenniejszy jest spokój w domu, jego nie kupi sie za żadne pieniądze :)

  • Budżet, budżet i jeszcze raz budżet. Tylko tak można kontrolować wydatki. Kiedy zrobiłam mój pierwszy profesjonalny budżet (polecam blog jakoszczedzacpieniadze.pl, ale pewnie już znasz 😉 ), okazało się, że moje wyobrażenie o moich zarobkach i wydatkach jest dalekie od rzeczywistości. Dlatego trzeba zaplanować wydatki miesięczne, spisywać każdy wydany grosz i wyciągać wnioski. Naprawdę polecam każdemu, kto jeszcze nigdy nie próbował.

    • Miałam dokładnie to samo, mnie moje wydatki zaskoczyły na minus- wydawałam więcej niz zarabiałam, dlatego rósł debet na karcie. Sporo czasu zajęło mi oduczenie się życia ponad stan, do przyjemnego człowiek szybko sie przyzwyczaja.