Skip to content

Finanse: 50 dni bez zakupów

Nie zrobiłam tego specjalnie, nie było to zaplanowane. Mojego zakupowego postu ścisłego było równo 50 dni. Tak jak mojego bezrobocia… Koniec tego przykrego stanu uczciłam hucznie, co mogliście zaobserwować po moich  zakupach ; )

Trochę o wydatkach, kosztach życia i nieplanowanych zakupach, czyli na co wydawałam pieniądze podczas tych 50 dni?
zakupowy post

Do głównych zasad projektu należało kupowanie tylko i wyłącznie tego, czego naprawdę potrzebowałam. Chwytanie małych okazji (tutaj widoczne głownie w kategorii Rozrywka) i cieszenie się wolnym, pełnym słońca Latem.

  • Kategorii Opłaty nie dało się bardziej ograniczyć. Są to stałe wydatki, w które wlicza się miedzy innymi oplata za abonament telefoniczny.
  • Sporo ograniczyłam wydatki na jedzenie. Chciałam zbić je do 300 zł, czyli o połowę, zeszłam nieco niżej. To chyba głownie dzięki temu, że miałam czas na gotowanie i cieszenie się plonami matki natury. Z tego jestem bardzo dumna.

50dni (2)

  • Nieco inaczej było z paliwem i wydatkami z kategorii Parking/taxi/bus.

W czerwcu poruszałam się głównie rowerem, albo autobusami. Szło mi bardzo, bardzo dobrze. Cały miesiąc przejeździłam na jednym tankowaniu. Wydatki na Busy i parkingi też przedstawiały się całkiem zadowalająco (30 zł).

Zabawa zaczęła się w Lipcu, kiedy przyjechała moja bratanica. Chciałam ją gdzieś zabrać, spędzić z nią czas, odwiedzić razem nasza rodzinę. Jeżdżenia było znacznie więcej. Miałabym powiedzieć jej, że nie zabiorę jej dzisiaj na lody, bo ograniczam swoje wydatki, a benzyna kosztuje? Come on! : ) Nie o to chodzi, żeby umartwiać się na siłę. Za czas spędzony z moim małym Urwisem jestem gotowa zapłacić całkiem sporo. Stąd też wzrost w kategorii Parking/taxi/bus (90,4 zł) i Paliwo (371,62 zł).

minimalnat

  • Na szczęście w ciągu tych dwóch miesięcy nie byłam chora. Niecałe 10 złotych zapłaciłam za tabletki przeciwbólowe w Lipcu. I to tyle, jeśli chodzi o wydatki z grupy: Zabiegi medyczne lekarstwa.
  • Chemia to proszek do prania i płyn do płukania tkanin, natomiast kosmetyki to szampon do włosów (czerwiec) i drobna chemia (lipiec). Odzież zero złotych, ale to nie było wielkim wyzwaniem :)

Zrzuty ekranu1

  • Zabawa zaczyna się przy Rozrywce.

Lipiec to głównie basen z moja bratanica, kulki i inne atrakcje jakie można zgotować pięciolatce. Do tej kategorii zaliczam także wszystkie opłaty związane z wyjściem z przyjaciółmi. Kawa, pizza czy nawet lody zjedzone w towarzystwie kogoś bliskiego, lądują w „Rozrywce”.

Czerwiec to koncert Muse… Mogłabym z niego zrezygnować, ale właściwe czemu? Tylko dlatego, że jestem bezrobotna miałabym nie jechać na koncert swojego ukochanego zespołu? Przecież w wydatkach na 2015 umieściłam właśnie to wydarzenie jako najważniejsze. Mój numero uno. Ostatecznie zdecydowałam się jechać dosłownie tydzień przed koncertem. Kupiłam bilet za niecałe 80 zł. Widać los sprzyjał mojemu niezdecydowaniu, cena biletu spadła o prawie 50 %. Za 40 złotych kupiłam bilety do Warszawy w te i z powrotem, ale co zrobić z noclegiem? Wynajmować coś? Wahałam się do ostatniej chwili, w końcu postanowiłam darować obie sen. I tak po koncercie błąkałam się po ulicach Warszawy… Niezbyt rozsądne, wiem :)

A czy było warto?

TAK! TAK! TAK! Czy możecie sobie wyobrazić stan w którym czujecie, że dotknęliście absolutum? Znacie każdy takt, każdy bas, każde słowo, które dobiega do was ze sceny. Czy wiecie jakie to jest uczucie, kiedy z nieba sypie się na was lawina konfetti i serpentyn, przez co czujecie się jak w bajcie?

Ktoś powiedział, że szczęśliwym się bywa. Ja też byłam 14 czerwca…

Muse-Warsaw-Orange-Festival-2015

No i znalezienie się na jednym zdjęciu z Muse… Bezcenne! :)

50 dni (2)

  • Kolejna kategoria, czyli Pokój. Jego remont planowałam dopiero na 2016, ale niespodziewana ilość wolnego czasu zmieniła moje plany. Farba w domu była, ochota i plan też, więc czemu przekładać coś na później? Niecałe 120 zł to koszt regału na książki i pędzli do farby.

50 dni (1)

  • Najdroższy prezent kupiłam w czerwcu mojej koleżance na parapetówkę (205,35 zł), natomiast nieco mniejszy wydatek  w Lipcu (48,88 zł ) to małe upominki dla córeczek mojej koleżanki.
  • Kategoria Jedzenie na mieście docelowo miała wynosić zero złotych, ale wyjazd na koncert zmusił mnie do wydania 60 zł. Lipiec był bliski ideałowi, tylko 9 złotych.
  • Różne, czyli wielki misz – masz. W Czerwcu było to wpisowe na kurs angielskiego (50 zł) i dwa Energy Banki (44 zł), które dosłownie uratowały mi komórkę, podczas nocnego błąkania się ulicami Warszawy. Przed ich zakupem miałam najwięcej dylematów, bo ani to potrzebne, ani niezbędne. Tak myślałam ZANIM je kupiłam. Teraz kiedy już są w swojej torebce wiem, że to niezbędny zakup dla każdego właściciela telefonu ze słabą baterią. Nie tylko przydały się w Warszawie, ale też podczas innych wycieczek, w samochodzie, na zakupach, w pracy. Myślę, że to najczęściej używana rzecz w mojej torebce. W Lipcu kupiłam tylko Ładowarkę do telefonu ( 50 zł w Saturnie, polecam!), a pozostałe 80 zł przeznaczyłam na opłaty pocztowe związane z wyprzedażą moich książek.

Z perspektywy trzech miesięcy widzę, co mogłabym jeszcze ograniczyć. Opuściłabym parę wyjść, parę złych zakupów spożywczych (soja, która niewykorzystana zalega mi do dzisiaj). Ale wniosek z tych 50 dni jest jeden: Nie czułam się bardzo organiczna. Może dlatego, że spędziłam dużo czasu w domu, była piękna pogoda i większość rozrywek była za darmo – a może dlatego, ze nie miałam zbyt wiele pokus.

Jedne wydatki, pociągały za sobą następne. To tak jak w życiu, każda decyzja ma jakiś skutek. Koncert podnoś wydatki na jedzenie na mieście, natomiast przyjazd mojej Bratanicy – rozrywkę i transport w lipcu.

Jednak, jak pisałam powyżej, nie o to chodzi by umartwiać się na siłę. Pieniądze są tylko środkiem, nie celem samym w sobie.

Wspaniałego dnia!

N.
Bloglovin Instagram Facebook




  • Brawo! Ładne oszczędności Ci wyszły! Też jestem zdania, że z koncertami nie ma co się ograniczać. W końcu na co jak na co, ale na przeżycia warto wydawać :)

    • Dziekuje! Koncert byl moim małym marzeniem, wspaniale bylo je spełnić :)

  • Świetne postanowienie i fajnie to wszystko obliczyłaś! Chyba sama muszę coś takiego zrobić, bo wydaje mi się, że za dużo wydaje 😉

    • W takim razie polecam prowadzenie budżetu, spisuj swoje wydatki- czas na ograniczanie nadejdzie w swoim czasie :)

  • Kiedyś też zrobiłam taki eksperyment – przez 2 czy 3 miesiące zapisywałam wszystkie wydatki i później miałam nad czym myśleć. Pieniądze zawsze idą jak woda, gdy straci się kontrolę i tu się kupi picie, tam bilet, a tam burgera.

    Coś co mnie zszokowało u Ciebie to liczba 0 na wydatki z odzieżą. U mnie nie ma miesiąca w którym czegoś sobie nie kupię, lubię mieć coś nowego, modnego, ładnego. Więc… podziwiam!

    Pozdrawiam

    • Uwierz lub nie, ale były czasy kiedy wydatki na ciuchy były u mnie numerem jeden. Teraz dzięki Capsule Wardrobe i prowadzeniu budżetu zdrowo się ograniczam. A co najważniejsze, zniknęło z mojej świadomości poczucie krzywdy kiedy sobie czegoś odmawiałam. Wychowałam to swoje wewnętrzne , rozkapryszone dziecko :)

  • Bardzo fajne podsumowanie. Podoba mi sie, ze pomimo checi oszczedzania, nie umartwiasz sie niepotrzebnie i spelniasz swoje marzenia. To zostaje w pamieci.
    Ja teraz staram sie zapisywac swoje wydatki. Na razie drugi miesiac jak wzielam sie za to ponownie i niektore rzeczy widze teraz wyraznie. Z postanowienia zero ubran mi nic w pazdzierniku nie wyszlo, ale w sumie byly to rzeczy, ktore od dawna potrzebowalam kupic i skorzytalam z okazji. Listopad zapowiada sie spokojniej:)
    Pozdrawiam serdecznie i gratuluje znalezienia pracy!

  • Jesteś moją przypadkowo odkrytą siostrą duchową – też byłam na tym koncercie (niestety ze skręconą stopą więc stałam raczej troszkę z boku ;-)) i właśnie zmieniam pracę… oby znalazła się jak najszybciej.

    • Hej Karo, w niedalekiej przyszło sci planuję zrobić podsumowanie moich pytań rekrutacyjnych (wraz z odpowiedziami). Postaram się je opublikować jeszcze w grudniu, żebyś też z nich skorzystała :)

      • Mam nadzieję że do tego czasu już coś znajdę…:) trzymaj kciuki!

        • W takim razie życzę ci tego! Trzymam kciuki!!!

          • Trzymaj, bo zmobilizowałaś mnie już do 12 pieces (no prawie, bo wyszło mi 15;-)) challange, może być tylko lepiej:)

  • Oj tak, widać jakie wydatki można by obciąć np. koncert i inne wyjścia, ale skoro miałaś pieniądze i nie biedujesz nie ma się co biczować;p

    • Pewnie gdybym bardziej sie postarała zamknęłabym się w dużo mniejszej kwocie, ale kocham moja bratanice na życie, a widujemy sie tak rzadko. Jeśli tylko mogę jakoś uprzyjemnić jej te wizyty w Polsce to finanse schodzą na drugi plan :)

  • Pingback: 10 najpopularniejszych wpisów w 2015 | Minimalnat()