Skip to content

Dwa lata z Capsule Wardrobe – moje doświadczenia

Dokładnie 26 miesięcy temu, na mojej drodze ku minimalizmowi, pierwszy raz podjęłam się projektu Capsule Wardrobe. Przeszłam przez jej kolejne etapy: miesięczne szafy kapsułkowe, sezonowe, stworzyłam dla Was planner, z którego sama do tej pory korzystam i opisałam proces tworzenia swojej pierwszej Capsule Wardrobe. Notabene, ten ostatni post w dalszym ciągu cieszy się niesłabnącą popularnością.

Bardzo wielu moich Czytelników szuka swojego sposobu na szafę, na to by czuć się dobrze i pewnie w swoich ubraniach. Capsule Wardrobe dała mi to wszystko, po zaledwie kilku miesiącach…

Capsule Wardrobe

Po pierwsze, ludzi nie obchodzi to, że dwa dni pod rząd nosisz ten sam ciuch. Naprawdę! Na początku, moim głównym celem było pokazanie, że faktycznie da się chodzić codziennie inaczej ubraną, pomimo korzystania z 10 sztuk ubrań. A że w życiu bywa różnie, czasami po prostu, nie chce się nam być kreatywnymi i zdarzy się, że dwa dni pod rząd założysz te same spodnie. Ba! Przyjdziesz do pracy dwa, abo nawet trzy razy w tym samym swetrze. I wiecie co się stanie? Absolutnie nic! Ludzie są zajęci swoim życiem, codziennie zapamiętują i przetwarzają setki informacji, nie mają głowy do prowadzenia ewidencji waszych outfitów. Sama bałam się tego, że ktoś posądzi mnie o bycie brudasem, ale tak się dzieje w ekstremalnych wypadkach, kiedy Twój zapach zacznie przeszkadzać innym 😉 A między Bogiem, a prawdą musimy przyznać, że spodnie założone we środę i czwartek, dalej są czyste.

Stałam się bardziej wybredna, jeśli chodzi o ubrania. Dawniej kierowałam się ceną, i nie powiem, żeby to się bardzo zmieniło. W dalszym ciągu jest dla mnie głównym argumentem „za” lub „przeciw”. Tyle, że doszły też inne składowe, takie jak: kolor, tkanina, fason danej rzeczy. Ubranie musi być perfekcyjne.

Moje ciuchy szybciej się zużywają, bo mam ich mniej. Mam teraz trzy pary jeansów, zamiast siedmiu. Przy czym jedne mają już prawie 7 lat. Dwa podkoszulki, zamiast całej szafy. Kilka sprawdzonych sukienek, zamiast masy tych „prawie dobrych”. Same możecie obserwować to w podsumowaniach, które co jakiś czas wrzucam na bloga. Mam jedną czarną spódnicę, którą katuję niemiłosiernie i świetną marynarkę. A najwspanialszy jest fakt, że nie czuje potrzeby kupowania niczego nowego. Robię to dopiero wtedy, gdy zajdzie taka potrzeba.

spodnica

Zauważyłam też, że zmienił się cały proces zakupowy. Nie jestem już tak impulsywna jak kiedyś. Ubranie naprawdę musi pasować do tego, co mam w domu. W przeciwnym razie mogę łatwo zniszczyć to, na co tak długo pracowałam – spójną szafę.

Początkowa faza oczyszczania swojej szafy, naświetliła mi też lepiej kolorystykę, która mi schlebia. Wiem w jakich odcieniach jest mi dobrze, które kolory lubię. Wierzę, że wszyscy gdzieś podświadomie znamy tę prawdę, ale zakopujemy ją pod spontanicznie kupioną bluzką, czy sweterkiem podarowanym przez ciocię. Na początek wystarczy przyjrzeć się swojej szafie, spisać ulubione kolory i nie dać się zwariować chwilowym modą. Nie pozwól wrzucić się w kategorie. Kogo to obchodzi czy jesteś wiosenną  jesienią, czy zimowym latem? Według jednej ze stylistek, powinnam nosić zieleń, podczas gdy nie lubię tego koloru. Źle się w nim czuje, dlatego pozbyłam się też innych barw, w których moje samopoczucie leci na łeb na szyje. Pożegnałam czerwienie, beże, khaki, w którym czułam się jak szara mysz. Nie sięgam po popularną szarość, bo to kolor nie dla mnie. Im wyższa świadomość jakie kolory nam pasują, tym węższy wybór i spójniejsza szafa.

Każdy z tych czynników złożył się na jeden, nadrzędny element, którego nie da się niczym zastąpić. Lubie siebie. Rozumiem swoje ciało, wiem jakie kroje mi pasują. Jeśli zapowiada się trudny dzień, wiem czym podbudować swoją pewność siebie. Choć nie zawsze czuje się świetnie, nie zawsze jestem duszą towarzystwa, nie jestem super odważna, ani nie uważam się za zniewalająco piękną: Lubie siebie taką, jaka jestem. Nie muszę udowadniać tego, że jestem wartościowym człowiekiem ani sobie, ani innym.

A więc moje miłe Panie, zakasujcie rękawy i zaczynajcie swoją przygodę z Capsule Wardrobe. A teraz wyprostuj się, pierś do przodu i cała na przód!

Wspaniałego dnia!
Natalia

p.s. Właśnie sobie przypomniałam! W Warszawie (7-8 maja), we Wrocławiu (13-15 maja), w Krakowie (20-22 maja) i Poznaniu (27-29 maja) w Factory eksperci doradzą Wam jak z 30 elementów stworzyć swoją własną Capsule Wardrobe. Może warto się wybrać?

N.
Bloglovin Instagram Facebook


Zapisz

  • I wyglądasz super:) Ja mam tak, że to co noszę wiosną bardzo często noszę też latem czy jesieniom czy zimą, po prostu zmieniają się pojedyncze elementy typu dwie pary jasnych spodni dochodzą latem, czy spódniczki, a zimą trzeba wyciągnąć płaszcz. No i obuwie z wiadomych względów. Ale tak to większość noszona jest cały rok. Nie widziałam sensu w tworzeniu copsule wordrobe w takiej sytuacji u mnie, bo ograniczyłam ilość posiadanych rzeczy dosyć mocno już wcześniej.

    • Ty Bogusiu jesteś wzorem do którego inni dążą. Chyba nawet ja, bo choć moich ubrań coraz mniej to na pewno nie zmieściłabym sie ze wszystkimi ubraniami w tak malej szafie jaka masz ty 😉

      • 😉 Minus małej ilości ubrań, nie miałam co na siebie dzisiaj włożyć, bo nie robiłam prania od dwóch tygodni hehehe.

  • „ludzi nie obchodzi to, że dwa dni pod rząd nosisz ten sam ciuch” – najważniejsze zdanie artykułu :) <3

  • Twój ulubiony to chyba czarny, co? :) W sumie elegancki i zawsze do wszystkiego pasuje. Ale niestety ja w czerni wyglądam tragicznie… 😉 Fajne te zestawy.. No i zgadzam się z tym, że spodnie noszone 2-3, a nawet 4 dni z rzędu są czyste. Częste pranie też osłabia tkaniny, więc nie warto tego robić na siłę, „bo to już 3ci dzień noszenia i na pewno są brudne”

    • Czarny to wypadek przy pracy 😉 Dość oficjalne środowisko w którym pracuje , nie pozostawia wiele do popisu i bardzo, bardzo mi to przeszkadza :) Mam nadzieje, ze powoli wprowadzę do mojej szafy więcej kolorów :)

  • Lubię bardzo czytać takie podsumowania :)

    Co do noszenia dwa dni pod rząd tego samego ciucha, bardzo długo pozbywałam się przekonania, że kogoś to obchodzi.

    • Ja też, u mnie to była tak naprawdę walka z samym sobą :)

      • Jesli chodzi o spodnie lub sweter to się zgadzam. Ba nawet tydzień czy więcej. Ale do bluzek to się nie przekonam :)

        • U mnie z bluzkami bywa różnie. Wiadomo, wszystko zależy od tego jak bardzo stresujący był dany dzien 😉

  • Fajna ta spódnica :) Mam podobną i też bardzo ją lubię.