Skip to content

Cudowna równowaga

Od kilku tygodni czuję spokój, jest mi dobrze. Bardzo dobrze. Czuję, że osiągnęłam idealną liczbę przedmiotów, nic nie wywala się już z szafek, nic nie przeszkadza, nie tworzy niepotrzebnie bałaganu. Wszystko ma swoje miejsce i mam miejsce na to, by po prostu być.

minimalizm

Za dużo myślimy o rzeczach.

Piszemy jak się ich pozbywać, jak je przerabiać, a dla mnie najważniejsze jest, żeby o nich nie myśleć. Nie zamartwiać się co zrobić z nowym komputerem, nie martwić się o mnące się w szafie ubrania, nie myśleć o kolejnej książce której nie ma gdzie wcisnąć.

Do tego dążą początkujący minimaliści, rzeczy przestają być zauważalne, przestają być częścią nas, a staja się tym czym są, przedmiotami. Pozbyłam się już tych, które nic nie znaczą, budzą negatywne uczucia, irytację, złości, smutne wspomnienia.  Mam też kilka, które budzą miłe myśli, szybkiego uśmiechy w ciągu dnia. Jest kilka takich rzeczy i nie mam zamiaru się ich pozbywać. Choć nie są ani piękne, ani użyteczne. Niektóre są schowane głęboko w szafie, jak kamień, który znalazłam kiedyś na plaży, kiedy podczas szkolnej wycieczki pierwszy raz zobaczyłam morze, albo stara muszla, którą przywiózł mi z sanatorium mój nieżyjący dziadek. Obie te rzeczy mogłabym wyrzucić, ale nie chce. Są dla mnie ważne, coś znaczą, o czymś przypominają.

Niewiele u mnie ostatnio wpisów o minimalizmie, bo nie myślę o nim już tak obsesyjnie. Przestałam się martwić, czuć wyrzuty sumienia, czy porównywać się z innymi, którzy maja mniej. Nie spisuje już co mogę wyrzucić, co mogę oddać, czego mogłabym niemieć. Przestałam żałować, że coś kupiłam, a mogłam nie kupować.

Znalazłam miejsce do którego dążyłam i mam w planach trochę w nim zostać :)

Wspaniałego dnia!
Bloglovin Instagram Facebook


  • Ciesze sie, ze doszlas do takiego stanu rownowagi i ze potrafisz sie cieszyc z bycia tu i teraz.
    Wydaje mi sie, ze do minimalizmu jak w sumie do wszystkiego trzeba podchodzic zdroworozsadkowo. wybrac to co dla nas jest wazne i uzyteczne, a nie trzymac sie slepo regulek i przeliczac na okraglo rzeczy, zastanawiajac sie przy tym, czy jeszcze moge cos wyrzucic. Nie dla kazdego jest zycie w astezie.
    Warto jest zatem zatrzymac rzeczy, ktore dla innych beda sie wydawac zbednym balastem, lecz dla nas sa pelne emocji np. Twoja muszelka.
    Ostatnio czytalam „Minimalizm dla zaawansowanych”. Szczerze powiedziawszy podobala mi sie ta ksiazka lepiej niz „Minimalizm po polsku”. W tej ksiazce autork dochodzi do podobnych wnioskow jak Ty. Nie warto definiowac sie przez ilosc rzeczy. Po oczyszczeniu swojej przestrzeni warto skupic sie na samym zyciu.
    Ja jestem na etapie odgruzowywania. Sporo udalo mi sie juz przejrzec i uporzadkowac. Nie mam jednak zamiaru poddac sie presji myslenia o rzeczach. To jest tylko srodek do celu by byc szczesliwym w mniej zagraconym swiecie:) i gdyby minimalistow definiowac przez ilosc rzeczy w szafie to szybko, by mnie z takiej listy wykreslono;)
    Pozdrawiam serdecznie

  • Super i tak trzymać. U mnie też zastój, to co mam służy mi, a to co nie najwidoczniej nie wadzi na tyle bym chciała to oddać/wyrzucić itd. Ale też coraz mniej kupuję, tylko to co regularnie używam jeżeli chodzi o kosmetyki czy żywność – to co zjadamy na bieżąco. 😉

  • Pięknie to brzmi. Tak świadomie i spokojnie… w sumie nigdy się nie zastanawiałam głębiej, jaki mam stosunek do rzeczy. Na pewno często sentymenty biorą górę, ale nie zamierzam z tym póki co walczyć :) Życzę Ci jak najdłuższego utrzymania tego stanu równowagi!

  • Gratuluję Ci równowagi. U mnie w początkowym okresie porządkowania szafy występowały myśli „czego jeszcze mogę się pozbyć żeby mieć mniej”. Teraz kupuje zdecydowanie mniej i odkładam rzeczy, w których nie chce już chodzić, na bieżąco. Z ilością przedmiotów dekoracyjnych i użytkowych w moim domu czuje sie dobrze i nie mam potrzeby ich zmniejszania. Bo minimalizm ma być dla mnie, a nie ja dla niego. Pozdrawiam!

    • Dokładnie, ja tez mogłabym według niektórych jeszcze sporo wyrzucić, ale po co sie zmuszać? Fajnie nam się żyje z taką przestrzenią jaka mamy :)