Skip to content

Kategoria: Podróże

Maroko – czyli 60 przygód na godzinę.

Parę tygodni temu pokazałam wam co zabrałam ze sobą Maroka i jak z perspektywy czasu oceniłam przydatność tych rzeczy. Dziś zgodnie z obietnicą ruszamy z Capsule Wardrobe z Maroko. Nie będzie tu jakiś rewelacyjnych „stylizacji”, czy pokazywania ciała. Na pewno nie wspięłam się na wyżyny mody : ) Ale czy ktokolwiek się wspina będąc na wakacjach?

Powiem szczerze, że pomimo iż w styczniu temperatura sięgała 33 stopni nie zabrałam ze sobą żadnych sukienek, krótkich spodenek, czy innych „krótkich” rzeczy. Miało być praktycznie, miałam czuć się w tych ubraniach bezpiecznie. Chciałam zniknąć, choć i to się nie do końca udało. To inny świat, inne standardy , choć widziałam, że niektórzy nie widzieli różnicy pomiędzy plażą w Hiszpanii, a plażą w Maroko… Dobrze, dobrze! Ale dość obgadywania : )

Marrakesz, alshawira

Czytaj dalej Maroko – czyli 60 przygód na godzinę.

5 Comments

Co zabrać ze sobą do Maroko? Czyli 10 dni w bagażu podręcznym

Jak dobrze wiecie na początku roku spełniłam swoje podróżnicze marzenie i ruszyłam do Maroko. Do dyspozycji miałam jedynie bagaż podręczny, a musiałam przygotować się na WSZELKI wypadek. Na każdą pogodę i okoliczność. W dodatku postanowiłyśmy podróżować po kraju wzdłuż i wszerz, więc temperatura była bardzo zróżnicowana. Robiłam już podobny post o tym co spakowałam do Barcelony, a teraz pokażę wam co spakowałam do Maroka i jak z perspektywy czasu oceniam przydatność tych rzeczy w mojej podróży. WP_20150110_19_56_15_Pro

Czytaj dalej Co zabrać ze sobą do Maroko? Czyli 10 dni w bagażu podręcznym

4 Comments

Styczeń – 10 pierwszych razów.

Styczeń był miesiącem, w który dałam sobie czas. Czas na przemyślenia, czas na przewartościowanie mojego życia i mojego blogowania. To wszystko za sprawą mojej wyprawy do Maroko. Jeszcze nigdy żadna z moich „wycieczek” nie zmieniła mojego postrzegania świata tak bardzo. Podzielę się z wami moimi spostrzeżeniami już za kilka dni. Jeśli chodzi o blog, to jak możecie zauważyć (lub nie) mam od dziś nową domenę

minimalnat.com

to mój nowy adres w sieci. Posty też będą częściej. Moje minimum, to jeden post na 5 dni, maksimum dwa posty tygodniowo.Mam nadzieję, że uda mi się rozruszać to miejsce i Was, moich czytelników. :)

Teraz czas na to, co było. W styczniu robiłam masę, naprawdę masę nowych rzeczy. Większość z nich w Maroko, ale jedna najważniejsza wydarzyła się po moim przyjeździe.

minimalnat (4)

Czytaj dalej Styczeń – 10 pierwszych razów.

6 Comments

Girona, czyli miasto w stylu „slow”

Witajcie Kochani!

Czas na duszną, deszczowa Gironę. Miasto wypełnione ludźmi czekającymi na swój lot. Większość z osób, które mijaliśmy w ciągu dnia, spało z nami na lotnisku oczekując lotu 6.05  :) Pomijając aurę która panowała w mieście, wizyta była bardzo przyjemna. Stosunkowo niewielka liczba turystów, przyjemny przeciąg panujący w wąskich uliczkach – Bajka!

Nie musieliśmy się nigdzie śpieszyć. Mogliśmy spokojnie cieszyć się widokami, miastem i ludźmi. Nie wiem jak to opisać. Teoretycznie w Barcelonie też mogliśmy być slow-turystami, ale jakoś nam się nie udało. To chyba przez atmosferę miasta. W rezultacie jeden dzień w Gironie wspominam lepiej niż Tydzień w Barcelonie.

WP_20140725_16_38_32_Pro

Czytaj dalej Girona, czyli miasto w stylu „slow”

Leave a Comment

Bratysława, czyli gdzie są wszyscy ludzie?

Odchodzimy trochę od tematów gorącej Hiszpanii i skupmy się na czymś bieżącym: a więc Bratysława… Wspominałam wam ostatnio, że planuje wyprawę do stolicy Słowacji. W moim Październikowym podsumowaniu wyliczyłam rzeczy, które robiłam tam pierwszy raz : sama podróżowałam, zwiedzałam, mieszkałam sama w hotel. Sama widziałam wschód słońca nad Bratysławą.

Była to okazja dla mnie do walki ze  swoją własną strefą komfortu. Musiałam przestać myśleć o tym jak inni widzą mnie, samotnego turystę. Udało mi się, było to dużo prostsze niż myślałam.  :) Więc mogę z powiedzieć: Jestem z Ciebie dumna, Natalka!

A jak to wyglądało? Dość ciekawie – mieszanka strachu, podekscytowania i czegoś jeszcze, to była chyba żądza przygody… 😉 Pozbieram więc wszystkie euro, które poniewierały się w portfelach moich bliskich, spakowałam walizki …

fotor_(20)

Czytaj dalej Bratysława, czyli gdzie są wszyscy ludzie?

Leave a Comment

Żar i tłumy ludzi, czyli lipiec w Barcelonie

W tym roku postanowiłam zabrać moich rodziców do Barcelony. Piszę „postanowiłam”, bo chce wierzyć, że sama podjęłam decyzję, a nie był to szczęśliwy zbieg okoliczności dwóch zmiennych: tanich biletów i wolnego czasu.

Moja mama marzyła o tym, żeby zobaczy Hiszpanie, miałam lekkie wyrzuty sumienia, bo sama byłam tam kilka razy  i za każdym razem kiedy oglądała ze mną zdjecia mówiła, że kiedyś tam pojedzie. W tym roku chciałam spełnić jej marzenie. Kupiłam bilety, zarezerwowałam pokój i sprawa była załatwiona.

Myślałam, że to świetny pomysł! Czemu nie? Kiedy byłam tan ostatnio bardzo mi się podobało… Tak, byłam tam dwa lata temu w kwietniu. Kiedy nie było masy ludzi, a z nieba nie lał się okropny żar utrudniający zwiedzanie.

WP_20140719_11_47_53_Pro

Czytaj dalej Żar i tłumy ludzi, czyli lipiec w Barcelonie

Leave a Comment