Skip to content

31 w 31 podsumowanie

Jak może pamiętacie postanowiłam w nowy rok wejść lżejsza o 31 przedmiotów. Zamysł był taki, że każdego dnia miałam wyrzucać jedną rzecz. Miało to być zakończenie mojego odgruzowywania przestrzeni.

Jak poszło?

Całkiem dobrze. gdybym miała liczyć na sztuki – wyrzuconych rzeczy było znacznie więcej. Zadanie miało mi pomóc mi w pozbyciu się wszystkiego co „kiedyś” miało się przydać.  Niektóre z nich znalazły nowy dom (ciuchy i książki) niektóre wylądowały w koszu.

Dzień 1 Biała koszula, która kiedyś miała się przydać, bo przecież to klasyk
Dzień 2 Aniołek, którego kiedyś miałam skleić
Dzień 3 Stare baterie, cześć działająca, część nie. Nie miałam kiedy ich sprawdzić, aż do teraz.
Dzień 4 Paski od wyrzuconych dawno torebek. Miały się kiedyś przydać…
Dzień 5 Stara srebrna torebka, co roku przed „sezonem ślubnym” obiecuje sobie ze zainwestuje w taką lepszej jakości. Potem o tym zapominam i chwile przed wyjściem wybieram tą, naprędce zamalowując przetarcia srebrnym lakierem…
Dzień 6 Koszulka, którą kiedyś miałam zacząć nosić. Samego siebie nie da się oszukać, jeśli nie lubi się bokserek to nigdy nie ulegnie to zmianie.

Dzień 7 Koszulka, którą trzymałam w nieskończoność. Stare i zniszczone od razu powinno lądować w koszu.
Dzień 8 Sweter, którego nie lubię. Nietrafiony prezent
Dzień 9 Cztery pary balerinek. „Kiedyś” miałam je skleić/zafarbować lub dokupić wkładki. Koszty poniesione z ich naprawą były by większe niż ich cena.
Dzień 10 Spinka, która połamała się niemalże natychmiast po zakupie, a było to prawie dwa lata temu
Dzień 11 Ramka, kolejna rzecz którą miałam naprawić. Zrobiłam to raz i zepsuła się ponownie. Nie mam zamiaru jej więcej naprawiać.
Dzień 12 Cała masa srebrnych kolczyków bez sztyftów, wisiorków bez kamieni czy połamanych łańcuszków. Spakowałam to wszystko i sprzedałam :) Nic już nie zalega w szkatułce.

Dzień 13 Kolejny nietrafiony prezent
Dzień 14 Buty w których nie chodzę, znalazły nowego właściciela
Dzień 15 Tak samo jak przyciasne spodnie
Dzień 16 Pozbyłam się też szczotki bez rączki. Mam przecież taka samą, z rączką.
Dzień 17 Bluzka, którą trzymam już chyba tylko z sentymentu
Dzień 18 Pęknięte pudełko śniadaniowe z pokrywką która cały czas odpada. Po co a trzymam takie rzeczy?

Dzień 19 Latarenka, znalazła nowego właściciela
Dzień 20 Stare książki, które nie są mi potrzebne oddałam dzięki portalowi Lubimy Czytać
Dzień 21 Stare dokumenty, reklamacje i paragony. Czyli pozbyłam się jednego segregatora z    dokumentami
Dzień 22 To samo zrobiłam ze starymi czasopismami
Dzień 23 Figurki, które straciły życie już dawno temu
Dzień 24 Tunika, którą kupiłam w SH na bal przebierańców. Miała się „kiedyś” przydać- nie przydała się od prawie czterech lat.

Dzień 25 Sweter z bufkami. Bufki to zdecydowanie nie moja rzecz
Dzień 26 Z szafy wyrzuciłam dziesięć metalowych wieszaków na których ubrania straszliwe się wyciągały.
Dzień 27 Kolejne dwie tuniki, które lata świetności maja już dawno za sobą
Dzień 28 Pudełka ze sprzętów elektronicznych, które już dano nie działają. Pozbyłam się pięciu opakowań ze starych telefonów, aparatów, myszy komputerowych…
Dzień 29 Stara koszulka i sweter
Dzień 30 Kolejne książki

Dzień 31 Rzeczy, które kiedyś miały się przydać. Sweter, w którym nie chodziłam kilka lat i pasek z diamencikami (so 2001) :)

Słowem podsumowania: Za dużo rzeczy darzę sentymentem. Musze podchodzić do nich bardziej racjonalnie. Skoro coś nie przydało się przez kilka lat, powinnam się tego pozbyć. Nie mówię tu o rzeczach drogich (np. skórzane kozaki na obcasie za kilkaset złotych, choć nieużywane trudno jest się ich pozbyć). Skoro coś kosztowało 10 złotych (balerinki), a naprawienie tego kosztować będzie 50 – to gdzie tu sens?

Jestem zdziwiona jak łatwo przyszło mi pozbycie się tych rzeczy. Myślę, że za rok zrobię drugą edycję wielkiego wyrzucania :)

Bloglovin Instagram Facebook