Skip to content

31 W 31 – edycja II

O MÓJ BOŻE! ZASPAŁAM!!!!

Jak pamiętacie w zeszłym roku w grudniu każdego dnia wyrzucałam jeden przedmiot. Jeżeli myślicie, że w tym roku nie mam już nic do wyrzucenia, to bardzo się mylicie. Dzięki mojej przygodzie ze świadomymi zakupami uzbierało się tego dość sporo. I już jestem ciekawa co jeszcze mogę znaleźć w swojej szafie i mieszkaniu :)

9f049-green-textile-background-2

Niestety, zaspałam i akcję ogłosiłam dość późno… :(  Tak chciałam żebyście się do mnie przyłączyli. Ale może nic straconego?

Więc…Kto jest ze mną?

Pobierzcie grafikę i dajcie znać w komentarzach, czy też piszecie się na wielkie wyrzucanie :) Podsumowanie mojej akcji będzie 3 stycznia. Na wasze podsumowania czekam do 7 stycznia.

Pozdrawiam-Natalia

Bloglovin Instagram Facebook



  • Jak Ci idzie wyrzucanie? 😉 Ja wolę wyrzucać od razu wszystko co jest do wyrzucenia niż bawić się w 1 rzecz na 1 dzień, ale ciekawa jestem czy Ty wytrwałaś w swoim wyzwaniu.

    • Cześć Kasiu, Na początku szło łatwo! I to bardzo :) Kiedy zaczynałam stanęłam jednego dnia przed szafą i zaczęłam wyrzucać to czego byłam na 100% pewna. Wiec dajmy na to miałam dwa tygodnie z głowy :) Ale teraz jest trudniej bo kończą mi się pomysły i wciąż bije się z myślami – może bym to jeszcze zostawiła… 😉 Wiem jednak, że jeżeli zostawię dany przedmiot, wcześniej czy później go wyrzucę. Ten proces ma mnie zmobilizować do pozbycia się rzeczy których i tak nie nosze, a mogą się „kiedyś” przydać. Mają też kila elementów wspólnych n.p. dekolt w łódkę, albo są zrobione z jakiegoś takiego dziwnego materiału, że od razu po założeniu danej bluzki jestem cała spocona.

      W zeszłym roku zostawiłam parę rzeczy, którym dałam drugą szansę i się nie sprawdziły. Wiec teraz po 12 miesiącach mogę je wyrzucić. A jak jest u Ciebie? Od razu wyrzuciłaś 31 rzeczy? :)

  • Nie, nie brałam udziału w tym wyzwaniu. Ja za to 1 grudnia przeprowadzałam się i pozbyłam się kilku rzeczy od razu. Już nie mam za bardzo czego się pozbywać, bo ja systematycznie robię czystkę. Taka już moja minimalistyczna natura. No dobra, mam kandydatów do śmietnika ale to tylko kilka rzeczy. 1. Zepsuty zasilacz do laptopa, ale nie mogę tego tak po prostu wyrzucić do kosza. Dobrze by było gdyby w śmietniku był osobny pojemnik na elektronikę, który byłby opróżniany chociażby raz na pół roku, ale człowiek nie gromadziłby tego wszystkiego w mieszkaniu. 2. Dwie marynarki. Zmechacone i niewyglądające dobrze, ale bardzo je lubiłam i ciężko mi się ich pozbyć. Tłumaczę sobie, że założę je wiosną na spacer z psem.

    • Czytam i uśmiecham się pod nosem bo sama też mam kilka rzeczy, którym dałam 2 szansę. Niektóre sie sprawdziły inne nie. Są też rzeczy, które wyrzucam bez żalu.

      Co do spacerów z psem, mam podobnie. Tyle, że u mnie naturalna drogą takich ubrań jest szafka z napisem „do pola”. Takie są uroki mieszkania na wsi, są pewne obowiązki, których nie wykonam w moich nowych jeansach. Pozdrawiam Ciepło- Natalia