Skip to content

12 Pieces: Wymieniamy!

Przy okazji podjęcia wyzwania 12 Pieces wspominałam, ze nie będę wliczać w to ubrań kupionych „na wymianę”.  Pomyślałam jednak, ze fajnie byłoby zebrać w jednym wpisie rzeczy, które wymieniłam w przeciągu tego roku. Nie są to żadne „hity sezonu”, jedynie klasyczne elementy, które udało mi się kupić by zastąpić już zużyte fragmenty garderoby.  Zadanie było trudne bo poprzednicy wysoko postawili poprzeczkę, niektóre rzeczy niestety się nie sprawdziły, bo znów zapomniałam o najważniejszym czynniku: jakości!

Podkoszulka: Reserved

Klasyczny podkoszulek z krótkim rękawem. Miał być luźny, z dekoltem w serek, z naturalnych materiałów, nadający się do biura i wieczornego grilla.  Ten z Reserved spełnił wszystkie wymagania na 100%.

WP_20140830_13_00_11_Pro

 

Podkoszulka: TALLY WEiJL

Niestety model z TALLY WEiJL oślepił mnie swoją ceną: 9.90zł. Całkowicie przyćmiło to moje rozumowanie i zapomniałam o sprawdzeniu składu… 60% poliestru mówi samo za siebie. Koszulka już się zmechaciła, mam jedynie nadzieję, że uda mi się trochę ją odratować przy pomocy golarki do ubrań.
WP_20140811_10_38_59_Pro

 

Torebka: Chiński Market

Kolejny raz zapomniałam o jakości przy wyborze torebki „podróżnej”. Miała być jasna, na ramię, z regulowanym paskiem i w miarę rozsądnej cenie. Powinna zmieścić średniej wielkości przewodnik, butelkę wody mineralnej i inne drobiazgi. Czy muszę dodawać, że nie powinna sama w sobie ważyć zbyt dużo?  Tak, tak – w podróży przecież każdy gram się liczy :)

W grę nie wchodziły żadne droższe modele, bo podczas podroży rzucam swoją galanteria, śpię na niej i siedzę wiec musi znieść naprawdę spartańskie warunki. Niestety, moja torebka, kupiona za 35 zł w sklepiku z chińszczyzną nie sprawdziła się w podróży do Hiszpanii. Już jest poprzecierana, a w niektórych miejscach widać jak od materiału odchodzi skórka. Myślę, że „dotrę” ją w mniejszych, jednodniowych wyprawach, a podczas tegorocznych zimowych przecen rozglądnę się za lepszym jakościowo zamiennikiem.

WP_20140803_14_28_05_Pro

 

Spodenki: Stradivarius

Czarne Spodenki były na mojej liście już od zeszłego roku. Szukałam takich w miarę klasycznych, które mogłabym nosić nie tylko na plaży. Choć znam osoby, które w takich spodenkach chodzą nawet do biura 😉 Moje poprzednie spodenki miały ponad 4 lata. Nie jest to najbardziej eksploatowana cześć garderoby, więc nie wymaga wymiany co sezon.

Po przejrzeniu wszystkich dostępnych modeli pojechałam do sklepu, kiedy przymierzyłam te już wiedziałam: BIORĘ! Moje serce podbiła koronka i dość luźny fason.

WP_20140811_09_25_29_Pro

 

Torebka: H&M

Srebrna torebka jest na mojej liście już kilka dobrych lat. Pamiętacie może jak przy okazji noworocznego pozbywania się przedmiotów wyrzucałam swoją srebrną torebkę? „Co roku przed „sezonem ślubnym” obiecuję sobie, że zainwestuje w taką lepszej jakości. Potem o tym zapominam i chwile przed wyjściem wybieram tą, naprędce zamalowując przetarcia srebrnym lakierem…”

Na ten model miałam oko już od czerwca, chciałam ją kupić na wesele mojej przyjaciółki. Nie miałam jednak wtedy funduszy i stwierdziłam, że sobie daruje. Na przecenach znalazłam ją za 20 zł… Dobra cena, dobry rozmiar (mam duży telefon) i ładny kolor. Korzystałam z niej już parę razy i powiem wam, ze zmieści się do niej nie tylko telefon, portfel czy szczotka, ale także małą butelka wody mineralnej! Polak potrafi! :)

WP_20140803_14_27_33_Pro

 

Portfel: Mohito

Portfel to dla mnie temat rzeka. Jest to rzecz codziennego użytku wiec ma tyle warunków do spełnienia… oj, nie starczyłoby na to strony. Musi posiadać w miarę łatwy dostęp do drobnych i do kart. Odpowiednią ilość przegródek i schowków, tak bym mogła mieć zawsze pod ręką n.p. kartę SD (czy ktoś z was też zawsze ma ją przy sobie?)

Dziwię się ludziom, który kupują portfel jako prezent dla bliskich. Ja nigdy nie chciałabym, żeby ktoś zdecydował jaki model mam mieć w torebce. Istnieje 99% szansy, ze byłabym niezadowolona z podarunku.

Swój stary, czarny model kupiłam za 7 złotych na targu, około pięć lat temu.  Zwiedził wiec ze mną kawał świata, a w jego wnętrzu grzechotało bardzo wiele różnych walut. Widziałam, jak rozpada się w rękach, jednak nadal spełniał swoją funkcję- wiec, po co go wyrzucać? Kiedy jednak nawet moja koleżanka zwróciła mi uwagę na to, że dosłownie sypie się w rękach- zaczęłam szukać zamiennika. Idealny model znalazłam w Mohito, na letnich wyprzedażach. Jeśli nie popsują się zamki wróże nam szczęśliwe 5 lat razem.
WP_20140811_10_34_16_Pro

 

Czarne baleriny: ECCO

Kolejny element to zwykłe czarne baleriny. Moje już się dosłownie rozpadły i tak jak obiecałam, na letnich wyprzedażach polowałam na cos ze skóry naturalnej, na grubej , amortyzującej stopę, podeszwie.

Takie które spełniają wszystkie warunki znalazłam w ECCO, model „Mary Ballet Flat”. Czarna, licowa skóra naturalna z podeszwą więcej niż tylko amortyzującą stopę. Czuje się jakbym chodziła na „chmurce”.  To moje pierwsze buty z ECOO, ale chyba nie ostatnie. Za rok zawitam tam ponownie w poszukiwaniu innego, przecenionego modelu. Jednym słowem: buty warte swojej ceny!

WP_20140815_12_52_46_Pro

 

Dwa topy: H&M

Czas na klasyk, dwa białe topy z HM. Od dawna uważam ze klasyczne podkoszulki najlepiej kupować w H&M. Jeśli trafice na dobrą partię zostaną z wami na długo! :)

WP_20140626_11_42_20_Pro

 

Torebka bawełniana: Sklepik przy rynku

Moja poprzednia bawełniana torba umarła śmiercią przez poplamienie. Pomimo moich prób nie udało się jej odratować, postanowiłam wiec kupić inną. Nadchodziło lato, a ja nie wyobrażam sobie go bez bawełnianego worka. Nie dość, że jest lekki to doskonale służy jako torba plażowa. Moim jedynym warunkiem jest dość gruba tkanina i prosta, nie ogłaszająca niczego grafika. Nie chciałam, więc być „fanką Coco” ani  YSL. Nie rozgłaszać, że jestem „eco friendly”, czy mówić „my other bag is PRADA”. Co to, to nie!

Swoją torbę znalazłam w sklepiku przy rynku, kiedy oprowadzałam moje przyjaciółki z Niemiec. Wyjątkowości dodaje jej fakt, że wszystkie trzy kupiłyśmy ten sam model. Dlatego zyskała na wartości, w każdym razie dla mnie :)

WP_20140803_14_27_45_Pro

 

Buty

Czas na buty! Tu sytuacja jest prosta. Miały być wygodne, na grubej podeszwie, najlepiej skórzane.

Powiem szczerze, ze najwięcej czasu spędziłam szukając sandałów. W sklepach pełno jest pięknych sandałków na cieniutkiej, jak listek podeszwie. Nie nadają się na długie piesze wycieczki, co zdyskwalifikowało je w moich oczach. Swoje wymarzone znalazłam w McArthurze, wykonane zostały przez polskiego producenta „Syrena”. Mają grubą, amortyzującą stopę podeszwę, są skórzane i nie brzydkie. Idealne!

Japonki znalazłam przypadkiem w Deichmannie. Szukałam czegoś na plaże, co w ciągu roku mogę zabierać też na basen. Coś nieco subtelniejszego niż piankowe klapki, ale nadające się na spacery brzegiem morza. Buty są idealne, mają grubszą podeszwę i doskonale sprawdziły się w Barcelonie. Planuje jedynie odciąć od nich te srebrne błyskotki, żeby były maksymalnie minimalne :)

Granatowe balerinki kupiłam za 10 złotych w małym, lokalnym sklepiku. Jako, że obecnie posiadam jedną parę butów tego typu musiałam dokupić coś na poczekaniu. Spójrzmy prawdzie w oczy- wiem, że jakość jest najważniejsza, ale ja na prawdę nie mogę  wyrzec się bawełnianych balerinek. Jestem od nich uzależniona. Jedni co roku kupują białe tenisówki, inni coversy a ja bawełniane balerinki. Pogodziłam się już z tym, ale dając sobie rozgrzeszenia zastrzegłam, że w danym sezonie mogę posiadać jedną parę takich butów. Stanęło wiec na granacie. Też doskonale sprawdziły się w Barcelonie, więc jestem z nich bardzo zadowolona.

Sandały: McArthur   //  Japonki: Deichmann  //  Bawełniane baleriny : Sklepik

WP_20140718_23_57_53_Pro

Jestem ciekawa jakie rzeczy wy kupujecie na „wymianę”. Czy oprócz szeroko pojętej bazy, macie jakieś „swoje” elementy bez których nie wyobrażacie sobie swojej szafy?

Pozdrawiam Natalia!

Bloglovin Instagram Facebook