Skip to content

12 Pieces: Styczeń, Luty, Marzec

Właśnie mija pierwszy kwartał roku… Jak tam Wasze postanowienia noworoczne?  ; ) U mnie średnio, niestety 😉 Jednym z moich postanowień było wznowienie projektu 12 pieces. Zgodnie z jego założeniami, każdego miesiąca mogę kupić tylko jedną rzecz, taką która idealnie spełnia moje wszystkie wymogi.

12 pieces

Ogólnie jestem zaskoczona jak łatwo przychodzi mi odmawianie sobie. Pamiętam, że dwa lata temu towarzyszyła temu nieustanna walka, chwile załamania i poczucie krzywdy. Jak to? Przecież zarabiam, zasłużyłam na te rzeczy, na to żeby połazić kilka godzin po Centrum Handlowym!

Choć dalej lubię Centra Handlowe (wybaczcie, nigdy chyba nie wyzbędę się tej „miłości”), to spędzam w nich mniej czasu. Teraz nie tylko zrobiłam się bardziej wybredna, lub kto woli – rozważna, ale także zakupy bawią mnie mniej niż kiedyś. Chociaż… nie, to złe określenie. Bawią mnie ZAKUPY przemyślane, te impulsywne już nie.

1, 2, 3…

W styczniu przyglądałam się swojej szafie, temu co nosze na co dzień i notowałam myśli typu: „Hmmm, przydało by mi się więcej koszul” albo „Szkoda, że wszystkie moje buty są czarne„.  Efektem takich rozmyślań są trzy elementy tego kwartału, wszystkie kupione pod koniec Lutego.

Mango Outlet: Satynowa bluzka

Miałam kiedyś podobną bluzkę, kupioną w norweskim Bik Boku. Choć bardzo ją lubiłam, miała jedną wadę: była zrobiona z materiału, który niesamowicie się miął. A dla mnie to największy minus. Po kilku minutach wyglądała jakbym jej w ogóle nie prasowała. Dlatego nie nosiłam jej jesienią czy zimą, kiedy wymięłaby się pod płaszczem. Nie nosiłam jej latem, kiedy spędzałam cały dzień poza domem i zależało mi, żeby cały czas wyglądać dobrze. W końcu stwierdziłam, że to nie ma sensu i ją wyrzuciłam. Tak, nie oddałam, nie sprzedałam, ale wyrzuciłam.

Ta z Mango nie mnie się nic, a nic! Świetnie się układa i delikatnie połyskuje. Jest piękna! Mój najlepszy zakup, serio! Jestem z niej naprawdę zadowolona. Moja siostra zażądała natychmiast takiej samej, co jest dowodem, że to naprawdę świetny model. Aż dziw bierze, że była przeceniona na 19 złotych.

Vero Moda: Biała bluzka

Kupiłam ją tego samego dnia co model z Mango. Najpierw myślałam, że zostawię tylko jedną, ale po ponownych przymiarkach stwierdziłam, że nie ma sensu oddawać czegoś, co jest tak dobrze zrobione. Bluzka składa się z dwóch warstw. Jasnej zwiewnej i drugiej maskującej. Dzięki temu nie przebija przez nią skóra.

DeeZee: Czerwone szpilki

Powiem szczerze, że ten model kupiłam tylko dlatego, żeby sprawdzić czy czerwone szpilki to jest ‚TO”. Nie widzę sensu w inwestowaniu w kolorowe obuwie 400 zł, a tyle kosztują skórzane buty, tylko po to, żeby  przekonać się, że nie będę ich używać. Gdybym chciała się ich pozbyć mam już na nie kupca, choć nie wydaje mi się żebym prędko się z nimi rozstała. Są piękne, stabilne i maja skórzaną wkładkę. Nie wiem czego można chcieć więcej od czerwonych szpilek.

12 pieces 2016

Plany

Na liście mam dwa elementy, które kupię na pewno w okresie wyprzedaży. Wiem, że chce konkretnie TEN model, TEN kolor i TEN krój. Są one jednak dość drogie, dlatego muszę poczekać, aż ich cena spadnie . Na razie odkładam pieniądze i odsuwam w czasie ich kupno.  W dalszym ciągu poszukuje ładnego, dobrze wykonanego swetra na guziczki, do pół biodra, w różowym kolorze, najchętniej z kaszmiru. Choć po przeglądzie cen nie sądzę, żebym kiedykolwiek bez żalu wydała taką kwotę na sweter. Może poratują mnie przeceny? Kto wie, kto wie.

Na razie mam w planach nic nie kupować przez dwa miesiące, żeby moją „pulę” zostawić na czerwiec. Dajcie znać jak wam idzie to wyzwanie! Czy któraś z was brała udział? Jakie macie obserwacje? A może chcecie się po prostu pochwalić rzeczą, którą totalnie ubóstwiacie i jesteście dumne, że udało wam się znaleźć coś tak perfekcyjnego? Śmiało! Chętnie poczytam.

Uściski,
Natalia

Bloglovin Instagram Facebook




  • Świetny pomysł z 12 rzeczami na 12 m-cy ! Doskonale rozumiem Twoje podejście do zakupów Natalio :) Od czasu kiedy ponad rok termu wcieliłam założenia minimalizmu m.in. w swojej garderobie kupuję tylko zaplanowane z góry rzeczy. Na początku czułam się dość nieswojo chodząc do galerii handlowych, jednak z biegiem czasu stałam się „wybredna” i teraz naprawdę zajmuje mi dużo czasu zanim zdecyduję się na zakup – taki już urok minimalizmu 😉 serdecznie pozdrawiam :)

    • Dzieki Aniu, Taki post zakupowy doskonały jest dla ludzi, którzy zaczynają. Tych po pierwszych czystkach w szafie : ) My już jesteśmy starymi wyjadaczkami, wybrednymi istotami 😉 A tak na serio, w 2013 bardzo zmienił się mój sposób myślenia i chciałam, żeby w tym roku moi czytelnicy choć na chwilkę zastanowili się nad swoimi zakupami. :)

  • Szpilki przecudne! :) Ja ostatnio tak mało kupuję, że każda rzecz wydaje mi się wyjątkowa 😉 A poważnie, to bardzo okazyjnie kupiłam dwie pary spodni – granatowe i szare jeansy. Leżą cudnie, a to w moim przypadku rzadkość – zazwyczaj walczę z dysproporcją między szerokością pasa a długością nogawek. Jak w pasie jest OK, to za krótkie. Jeśli na długość jest OK, to spadają z tyłka 😐

    • Oj tak, każda z tych rzeczy jest wyjątkowa i bardzo ciesze sie z ich zakupu :) A ze spodniami mam podobny problem (dobre w pasie = za wąskie nogawki), dlatego nie przepadam za kupowaniem spodni. Mam jedne na swojej liście, ale odwlekam to jak tylko mogę. :)

  • Ja nienawidzę chodzenia po centrach handlowych… Ale coś nosić trzeba, najlepiej coś ładnego 😛 Jednak praktycznie ze wszystkim wstrzymuję się do przeceń, a tylko na kluczowe ciuchy mogę wydać więcej (np. buty). Drugi rok poluję jednak na płaszcz zimowy i nic – albo nic mi się nie podoba albo ceny są porażające. Do tego właśnie nie lubię chodzić, chodzić i szukać. Ale już na przyszłą zimę się bez nowego nie obejdzie 😛

    • Oj mi tez szkoda czasu na całodzienne chodzenie za jedna rzeczą, zazwyczaj robię przegląd w internecie a potem wchodzę do konkretnych sklepów. Co do płaszcza zimowego, ja swój znalazłam na lokalnym targowisku. 80% wełny za 600 zl, naprawdę dobrze zrobiony od jakiegoś małego, polskiego producenta. Moze sprawdzisz gdzieś u siebie w okolicy? :)

  • Ja poki co staram sie w tym roku ograniczac z kupowaniem nowych rzeczy i korzystac z tego co mam. Ostatnim moim zakuem byla kurtka przeciwdeszczowa do biegania. W ten weekend mialam okazje ja wyprobowac i swietnie sie sprawdza.
    P.S.
    Szpilki wygladaja rewelacyjnie.

    • Właśnie weszłam na Twojego bloga, juz rozumiem ta cisze w eterze- Bylas w Ekwadorze! Ale czad!!!!! Jak tylko przyjdę z pracy biore sie za czytanie!!!

      • Zapraszam serdecznie:) w przygotowaniu jeszcze jeden post na ten temat i zamykam cykl:) czas jakis nowy wyjazd planowac. Ale to dopiero w przyszlym roku.
        P.S.
        Fajnie przejrzyscie i tak minimalistycznie sie u Ciebie na blogu zmienilo.

  • Jak wspomniałam niedawno na blogu, udało mi się zlecić uszycie małej czarnej, której szukałam od dłuższego czasu. Założyłam ją już kilka razy i wiem, co ewentualnie można by w niej zmienić, ale i tak jestem zadowolona. W planach mam jeszcze zakup wiosennych mokasynów, ale nie mam ochoty na chodzenie po sklepach… wypatrzyłam coś w internecie i spróbuję podejść do stacjonarnych sklepów na przymiarkę :)

    • Oj Tak, widziałam twoja sukienkę, jest wspaniała. Prosta, niedroga i szyta na miarę. Powiem szczerze, że „odgapilam” trochę twój pomysł i planuje uszyć sobie idealna czarna spódnice. A raczej moja mama mi uszyje :)

      • Super! Zazdroszczę krawcowej w rodzinie. Sama planuję kiedyś pójść na kurs szycia, ale szczerze mówiąc nie wiem, czy coś z tego będzie. Raczej nie mam zbyt wielkich zdolności manualnych 😉