Skip to content

12 Pieces: Lipiec, Sierpień, Wrzesień

Już za parę tygodni koniec roku, a moje zakupy raczej kuleją. Poza elementami, które naturalnie się zużyły i zostały wymienione na tegorocznych wyprzedażach, nie kupiłam sobie nic więcej, co zapełniłoby moją listę 12 pieces. Stąd trzecie podsumowanie publikowane jest dopiero w listopadzie. Moja opieszałość jest też wynikiem tego, że dokładnie wiedziałam czego szukam. Każdy produkt miał być idealny i spełniać wszystkie wymogi z „magicznej listy rzeczy perfekcyjnych”.

12 pieces

Oczywiście zdarzały się momenty załamania, czasami chciałam kupić sobie coś niesamowicie-modnego-co-zmienia-życie, ale na szczęście udało mi się powstrzymać. Temu ma służyć przecież ten projekt, zapanować nad moimi zakupowymi zapędami. Choć muszę wam przyznać, że ubrania, akcesoria i inne pierdółki, już od dawna nie są w czołówce moich budżetowych zestawień.

DKNY: Portfel

Dwa lata temu udało mi się kupić dość fajny portfel z Mohito. Niestety, nie przetrwał próby czasu. Nie wiem jak u was, ale dla mnie to jedna z bardziej eksploatowanych rzeczy jaką mam. Należę też do grupy ludzi, dla których portfel to najgorszy prezent, bo mi samej ciężko jest znaleźć ten idealny model, a co dopiero oczekiwać, że uda się to komuś innemu? Wiecie, z portfelami jest jak z ludźmi – najważniejszy jest środek. 😉

Model, który widzicie na zdjęciu wypatrzyłam już w ubiegłym roku, ale po pierwsze: nie był mi potrzebny, a po drugie: skupiałam się bardziej nad oszczędzaniem pieniędzy, niż ich wydawaniem. Jako że w marcu wszystkie drobne nosiłam w foliowym woreczku, nadszedł czas by rozejrzeć się za czymś nowym. Na Zalando dodałam go do „List Życzeń” i cierpliwie czekałam, aż obniżą jego cenę. Dodatkowo, moja koleżanka podarowała mi swój bon zniżkowy, wiec nowy portfel kupiłam z 40% upustem. Na pewno przetrwa więcej niż dwa lata.

Portfel DKNY

Podobny model tu i tu.

Danity: Sukienka w kwiaty

Uwielbiam sukienki! Nie ma łatwiejszego, szybszego sposobu, by wyglądać dobrze w zaledwie kilka sekund. Dlatego tak ważne jest ich wykonanie, krój, kolor. Każdy detal musi być perfekcyjny. Swoją ulubioną sukienkę znalazłam w TkMax, w dniu w którym nie miałam najmniejszej ochoty na zakupy. Czekałam sobie w sklepie na siostrę i stwierdziłam, że z nudów pomierzę parę rzeczy. Wybrałam je totalnie przypadkowo, wiecie – to był ten dzień, kiedy z ciekawości mierzycie fasony, po które normalnie nie sięgacie.

Pochodzi ona z francuskiego sklepu Danity i pierwotnie kosztowała 50 euro, ja natomiast zapłaciłam za nią 70 złotych. Jest zwiewna, cienka i pasuje do wszystkich rzeczy, które posiadam w swojej szafie. Naprawdę! Nie ma absolutnie żadnego swetra, żadnego żakietu czy kurtki z którą źle wygląda. Uniwersalny, dość charakterystyczny ciuch.

Sukienka Danity

Mango: Spódnica z imitacji skóry

Koleją rzeczą, której zakup planowałam już kilka miesięcy była skórzana spódnica. Tej idealnej szukałam jeszcze na zimowych wyprzedażach w 2015, ale bez większych rezultatów. Modele, które mierzyłam były sztywne i źle dopasowane (skóra) lub o mocnym, chemicznym zapachu (sztuczna skóra). Zdecydowałam wtedy, że poczekam na letnie przeceny, kiedy tego typu produkty ujrzą znów światło dzienne. Nie myliłam się, bo tego lata w prawie każdym sklepie znalazłam przynajmniej jeden model. Sama szukałam klasyki gatunku, czyli prostej ołówkowej spódnicy z matowej skóry. Wahałam się pomiędzy dwoma modelami, ale jakościowo i cenowo bardziej przyjazne było Mango. Tą na którą się zdecydowałam, kupiłam za 29 złotych w Mango Outlet.

Po paru miesiącach noszenia mogę powiedzieć, że jest niesamowicie uniwersalna. Skóra wygląda dobrze i ze swetrami, i z bluzkami. Mogę być ubrana cała na czarno, a nie wyglądam nudno.  Obecnie w sklepach jest bardzo dużo tego typu spódnic, więc myślę, że każda z was może znaleźć coś dla siebie.

Zainteresowanych odsyła do opisu wyzwania, części pierwszej i drugiej, oraz tej z przed dwóch lat. A teraz podzielcie się tym, co ostatnio sprawiło wam największą satysfakcję 😉

A jeśli interesuje was tematyka oszczędzania pieniędzy, kilka dni temu u Alicji pojawiła się moja historia oszczędzania. Serdecznie zapraszam Was do odwiedzenia jej bloga i pozostania na dłużej :)

Wspaniałego dnia!

Natalia
Bloglovin Instagram Facebook




Zapisz

  • Skóry to ja nie lubię w ubraniach, dlatego spódnicy nie pochwalę 😛 Ale sukienka i portfel absolutnie przepiękne :) Mi z portfelem też ciężko dogodzić, w tamtym roku na Gwiazdkę wybrałam sobie sama a Karol mi kupił 😀 Jest z House, czerwony i absolutnie go uwielbiam :) Nawet nie zauważyłam, żeby się niszczył, więc na plus!
    A w ostatnim czasie to raczej nic wielkiego nie kupiłam. Gdzieś w lecie kupiłam sobie w Auchan za 20 zł szare legginsy w rozmiarze lekko większym – teraz są to moje ulubione spodnie do chodzenia po domu :)

    • Hej Kasiu, dobrze wiedzieć, że gdzieś jest jeszcze taki portfelowy maniak jak ja! 😀 W zeszłym roku tez kupiłam sobie zwykle spodnie dresowe, które mecze do dzis. Pamiętam, ze jak bylam mała rodzice nie mogli mnie zmusic, żebym przebrała się w ciuchy ‚po domu’, a teraz sama wskakuje w dresy z własnej, nieprzymuszonej woli 😉

  • Świetnie Ci idzie Natalio:) Ja od 3 miesięcy nie kupiłam nic do ubrania i jestem bardzo zadowolona z tego faktu:)

    • Bogusiu, co jak co – ale Ciebie nigdy nie doścignę 😀

      • Dościgniesz, jak już poczujesz, że Twoja szafa Cię satysfakcjonuje;)