Skip to content

12 PIECES 2016

W 2014 razem z Caitlin postanowiłam kupować jedną nową rzecz każdego miesiąca. Po oczyszczeniu swojej przestrzeni, nieustannym pozbywaniu się niepotrzebnych przedmiotów z 2013, zaczęłam powoli wracać do korzeni: impulsywnego kupowania. Dlatego zakupowy post okazał się najlepszym, co mnie spotkało.

Dziś zaczynam edycję 2016 do której zapraszam wszystkich moich czytelników!

12 pieces

Dwa dni temu chodziłam sobie po Bonarce, przeglądałam ciuchy na wyprzedażach i czułam jakiś niesamowity niepokój. Widziałam rozgorączkowanych ludzi, niosących naręcze toreb, biegnących od jednego sklepu do drugiego. Nagle sama też zaczęłam biec, też szukałam i zaczęłam myśleć, że MUSZE sobie coś kupić, przecież są przeceny!

Wracając do domu z jedną parą spodni dresowych (kupionych do chodzenia po domu) czułam jakiś smutek. Totalnie irracjonalny, bo kupiłam to czego potrzebowałam, po co przyjechałam i nic więcej. Same widzicie, jakie pranie mózgu przechodzi człowiek w Galerii.

Pomyślałam sobie, że fajnie byłoby wrócić do projektu 12 pieces. I choć etap impulsywnych zakupów jest już dawno za mną, fajnie będzie znów się ograniczać.W nowym roku zmień swoje zwyczaje konsumenckie, a zmiana jaka w tobie zajdzie, rozleje się spokojna falą na inne dziedziny Twojego życia.

Więc jeśli chcesz:

  • utrzymać mniejszy rozmiar szafy
  • oszczędzać
  • opanować impulsywne zakupy
  • odkryć to co lubisz
  • starannie dobierać nowe elementy
  • mieć czas, by zastanowić się, co najlepiej do ciebie pasuje

Przyłączcie się do Naszego projektu. Możesz to zrobić oficjalnie, przez pobieranie grafiki, lub nieoficjalnie, deklarując przed samą sobą: „Tak! W tym roku kupię jeden ciuch miesięcznie”.

Wiem, że będzie ciężko! Szaleją wyprzedaże, ceny schodzą coraz niżej, możesz kupi dużo więcej za te same pieniądze. Ale czy naprawdę musisz? Czy naprawdę potrzebujesz tych rzeczy?

Zatem stosując się do zasad, które mówią, że:

  • nie wliczamy ubrań podarowanych
  • tych kupowanych na wymianę (bieliznę, topy czy inne rzeczy które szybko się niszczą)
  • bazy (którą ja osobiście, też będę wliczać do projektu)

Sprawmy, by nasze zakupy były jeszcze bardziej przemyślane!

 

I mam nadzieję, że Karola  z pinchofsalt.pl , się do nas przyłączy! Tak jak deklarowałaś w Listopadzie 😉

Trzymam za was kciuki!
Bloglovin Instagram Facebook

 

Przydatne linki:




  • moze faktycznie dolacze 😛

  • Hania

    To chyba coś dla mnie☺ dołączam☺

  • Ja nie mam dużych planów zakupowych jeżeli chodzi o odzież, prędzej wymiana zniszczonych elementów na nowe. Na pewno chcę kupić jedną bluzkę bardziej wyjściową, taki top, który zamierzam poszukać właśnie na wyprzedażach. W tym roku planuję też kupić trampki, ale to już od myśl od ponad roku, ciągle odciągana w czasie, bo ważniejsze wydatki. I może spodnie dresowe, ale tak jak z trampkami obyłam się bez do tej pory. Czuję, że nic więcej mi nie brakuje, a wręcz przeciwnie, kolejne rzeczy wrzuciłam do siatki „do oddania”.

    • Możemy sobie przybić piątkę, bo tez szukam trampek, jednak podobnie jak ty odkładam ten zakup w czasie. Moja szafa jest juz w miarę spójna szafę, dlatego do mojej 12ki wliczam tez bazę. Chce znaleźć w końcu porządny top, fajne spodnie na siłownie, jedwabna koszule…to chyba tyle 😉

  • Pozwolisz, że nie dołączę, bo po prostu nie planuję w tym roku powiększania garderoby. Jedynie zlecę uszycie wymarzonej małej czarnej i ewentualnie zamienię znoszone ciuchy. Jeśli jednak w którymś momencie zacznie mnie ponosić, wtedy dołączę na pewno :)

    • Jasne Kasiu, ja za to z przyjemnością dołączę do Twoich 12 niecodziennych rzeczy. Już nie mogę się doczekać, bo mam kilka niezrealizowanych planów, małych pragnień- a to postanowienie zmusi mnie do wyjścia ze swojej strefy komfortu.

  • taaaak to coś dla mnie! :) ja myślę czy nie zrobić bardziej 15, ale zobaczymy. wchodzę w to :)

  • Marrus

    Tak, to jest coś dla mnie. Rozważałam rok w ogóle bez nowych ubrań, oprócz wymiany zniszczonych, ale ten projekt wydaje się realistyczny bez potencjalnej frustracji. Jednak w styczniu na pewno zrobię miesiąc bez zakupów. Przygotowałam się do tego, robiąc przegląd każdego działu szafy w grudniu i zapobiegawczo zakupiłam wielopak majtek i piżamę. W pracy wyjeżdżam z grupą jako opiekunka i muszę mieć piżamę, w której w razie nocnych przygód nie wstyd biegać po hotelu. Ostatnie pół roku pracowałam nad szafą i jestem gotowa na Twoje wyzwanie. Potrzebuję jeszcze dobrej marynarki (albo dwóch: jasnej i ciemnej) i (ewentualnie) ciemnej torby i (jeszcze bardziej ewentualnie) sztybletów ale spokojnie zmieszczę się z tym w projekcie. Wtedy przyszły rok może być sobie bezzakupowy.

    • Świetnie Marrus! Już masz parę elementów, których możesz spokojnie szukać, rozglądać się za nimi na wyprzedażach. To już duży krok do przodu :) W zeszłym roku to wyzwanie pomogło mi ograniczyć zakupy do minimum. Na początku było ciężko, ale pod koniec roku przychodziło mi to z łatwością. Oby tobie szlo łatwiej, ale widzę ze jesteś zdeterminowana, więc kryzys na pewno nie nadejdzie prędko 😉

  • K.

    Miałam podobny, zakupowy efekt jojo. Oczyszczałam, wyrzucałam, oddawałam, a potem… leciałam do sklepu, bo wyprzedaże, bo to, bo tamto 😉 Szczerze mówiąc szafa nadal jest dla mnie wyzwaniem. Wynika to z tego, że nie do końca wiem, jakich ciuchów potrzebuję. Wielu rzeczy już się nauczyłam, ale mimo wszystko mam chaos w głowie. Przeprowadziłam się też, skończyłam studia, zaczęłam pracę (którą i tak chcę szybko zmienić), więc zmieniają się też znacznie moje potrzeby, co generuje złudną potrzebę kupowania danej „kategorii” ciuchów. Cóż, może w tym roku będzie lepiej… :) Zastanawiałam się nawet nad wyzwaniem kupowania jednej rzeczy miesięcznie, ale nie odnajduję się w tym. Chyba staram się jednak znaleźć swoją bazę, więc jeśli okaże się (jak tej jesieni), że mogę kupić genialne, skórzane buty bardzo dobrej firmy, które szalenie mi się podobają za 25% ceny – to kupię i trzy pary. Z myślą, że nie jest to zakup na jeden sezon. Do tej bory bowiem unikałam dużych, droższych zakupów.
    Ale Tobie życzę powodzenia!

    • Dziękuje! Trzymam kciuki i za ciebie ! Obyś w tym roku odnalazła swoją bazę :)

  • Zycze powodzenia.
    Ja sie jednak nie dolacze. U mnie raczej zakupowy post bedzie. Szafe mam juz fajna, podoba mi sie jej zawartosc. Moze nieco za duzo. Ostatnio bylam dumna z siebie, jedna rzecz kupiona inna za to trafi dla potrzebujacych.

    • Dziękuję! Najlepsze jet to, że masz poczucie że lubisz swoja szafę- ilosc sie nie liczy :)

  • Fajne wyzwanie dla kogoś kto lubi chodzić po galeriach i pakować do koszyka wszystko co ładne, dobrze leży i tanie 😉 Ja jednak nie dołączę do wyzwania, bo raz – nie zamierzam kupić aż 12stu nowych rzeczy do szafy, a dwa – na pewno może być tak, że kupię 2 czy 3 rzeczy na raz jeśli będę czegoś potrzebować na letni czy na zimowy sezon. Ale inicjatywa fajna i wspieram Cię myślami w realizacji :)

    • Dziękuję w imieniu swoim i dziewczyn, ktore sie przyłączyły :)

  • Super pomysł ! Nie powiem, że wyzwanie nie jest kuszące, ale nie wiem czy jestem wstanie mu podołać… na chwilę obecną nie mam w planach właściwie żadnych zakupów, ale nie wiem też – czy na przestrzeni roku nie zaistnieje nagła potrzeba wymiany garderoby? dlatego trzymam za Ciebie w kciuki ! powodzenia – pozdrawiam :)

  • Bardzo ciekawy pomysł! Kusi mnie, by dołączyć, bo muszę zaktualizować swoją „pracową” szafę 😉

  • Kurczę, świetny pomysł na walkę z kompulsywnymi zakupami. Ja poszłam w bardzo drastyczny detoks – zero zakupów przez cały rok. Nie obyło się bez potknięć, ale przyznam, że trochę mnie to zdystansowało do zakupów. Myślę jednak, że Twój sposób jest o wiele bardziej racjonalny. Ważne jest też, żeby kupując tę jedną rzecz na miesiąc, starać się kupować to, co wzbogaci szafę albo jest potrzebne. Mój największy problem zakupowy był taki, że kupowałam dużo, bez zastanowienia się, a potem nowe rzeczy leżały, bo nie miałam ich do czego ubrać.

    • Ja po przejrzeniu szafy nie chciałam robić sobie takiego zupełnego detoksu, choc to byloby najrozsądniejsze… Zupełnie jak ty miałam sporo rzeczy kupionych impulsywnie, które jakoś tam jeszcze wpasowały sie do mojej szafy, ale brakowało jakiś elementów, żeby je nosić. Takie dobra komplementarne. 😉 Teraz juz staram sie nie kupowac takich ciuchów, tylko rzeczy, ktore pasują do reszty. A ze szafa mala, to caly rozgardiasz łatwiej spamiętać :)