Skip to content

12 niecodziennych rzeczy – podsumowanie wyzwania

W styczniu tego roku, Kasia ruszyła z akcją 12 niecodziennych rzeczy, każdego miesiąca uczestnicy mieli przynajmniej raz zrobić coś niecodziennego. Pomagaliśmy tym samym troszkę naszym noworocznym postanowieniom się zrealizować, a także dbać o to, by nowy rok stał się ciekawszy, pełen wrażeń. Podeszłam do tego na serio i co miesiąc starałam się zrobić coś niesamowitego, coś czego nie robiłam codziennie. Czasami wychodziłam ze swojej strefy komfortu, czasami miałam miesiąc tak nudny, że zmuszałam się zrobić coś tylko dlatego, że nie było na horyzoncie niczego ciekawego.


Styczeń zaczęłam jak pewnie większość z nas, od silnego postanowienia, że w tym roku zacznę ćwiczyć regularnie. Tak, to jest ten rok! W 2016 będę smuklejsza, silniejsza, bardziej gibka. Dlatego też moją pierwszą niedzienną rzeczą był trening personalny. Tak tylko zaspoileruje, że ćwiczenia szły mi dobrze, aż do ultra zrywu przed moim wyjazdem do Tajlandii. kiedy szły mi niesamowicie dobrze (codzienny trening – jak na mnie – wielkie wow).

W lutym stało się coś, co wpłynęło na cały ten rok. Prawie miesiąc prosiłam moje koleżanki, żeby wybrały się ze mną na Ladies Night organizowane w Cinema City. Chciałam zobaczyć o co chodzi w takich imprezach, sprawić  by ten miesiąc był ciekawszy. Niestety, nikt ze znajomych nie podzielał zbytnio mojego entuzjazmu, choć w końcu udało mi się pójść do kina z jedną z nich. JEDNĄ. Na miliard rozesłanych zaproszeń. Dlatego bardzo wcześnie zdałam sobie sprawę, że nie mogę dostosowywać swoich planów do innych ludzi.

Kolejny miesiąc był pełen wrażeń. Zorganizowaliśmy wieczór gier, upiekłam ciasteczka, a od mojej Babci dostałam stary zegarek dziadka, który jest moją najcenniejszą pamiątką. W kwietniu, nauczona doświadczeniem, wybrałam się samotnie na wystawę „Modna i już. Moda w PRL”. Przestałam się łudzić, że w końcu kogoś namówię. Postanowiłam nie marnować okazji na fajnie spędzony weekend tylko dlatego, że ktoś w ostatniej chwili zmienił swoje plany. Nie powiem, samotna wyprawa na wystawę była wyzwaniem, ale dałam radę. O to chodzi w życiu, żeby wychodzić ze swojej strefy komfortu jak najczęściej :)

12 niecodziennych rzeczy (2)

Maj i czerwiec były bardzo spojone. Tak spokojne, że musiałam zmusić się, żeby coś w ogóle się w nich zadziało. Dlatego w maju oddałam krew. Powiem szczerze – bałam się. Oczami wyobraźni już widziałam siebie, jak mdleją podczas pobierania i naprawdę chciałam zrezygnować. Na szczęście zwalczyłam chęć ucieczki i już wiem, że oddawanie krwi nie jest takie straszne. W czerwcu nie było lepiej. Zgłosiłam się do rozgrywek Paintballowych, co było chyba jednym z moich lepszych pomysłów podjętych w tym roku. Choć wtedy jeszcze tak nie uważałam. Już kiedy miałam na sobie strój i obserwowałam inne drużyny chciałam zrezygnować. Ale zacisnęłam zęby i  świetnie się bawiłam.

Lipiec był starannie zaplanowany. Wiedziałam, że moją niecodzienna rzeczą będzie wizyta u brafitterki. Okazało się, że nosze dobry rozmiar biustonosza, ale w zły sposób. Jak już pisałam wam na instagramie, przemiła Pani podciągnęła znacznie ramiączka mojego biustonosza, co uwidoczniło moją talię. Tak jakbym stała się chudsza w kilka sekund. Kto nie wierzy, niech sam spróbuje. A może same wybierzecie się w tym roku do brafitterki? Zimowe przeceny to dobry czas na uzupełnienie bazowych elementów, a nie ma nic bardziej bazowego niż dobry biustonosz.

W sierpniu dużo się działo. Najpierw odwiedziłam moją koleżankę we Wrocławiu i razem stwierdziłyśmy, że gdybyśmy mieszkały w jednym mieście świat należałby do nas, a każdy dzień byłby przygodą. Naładowane pozytywną energią wybrałyśmy się na koncert Męskiego Grania, byłyśmy w Escape Roomie i zwiedzałyśmy Wrocław jakbyśmy obie były turystkami. Na fali entuzjazmu, pod koniec miesiąca zdecydowałam się iść na koncert Muse. Nastawiona na średnią miejscówkę, bez większych wymagań zjawiłam się na miejscu piętnaście minut przed ich wejściem na scenę i… nigdy jeszcze nie stałam tak blisko. Widziałam ich każdy uśmiech, gest i grymas. Nie sadziłam, ze kiedykolwiek uda mi się pobić mój rekord z Warszawy, aż do tej pory. Rzęsisty deszcz odstraszył najwierniejszych fanów robiąc tym samym drogę dla mnie.

12 niecodziennych rzeczy (3)

Wrzesień to moje urodziny, których ja sama nie uczyniłam niecodziennymi, ale ludzie z którymi pracuje. Ogromny pęk balonów przywitał mnie tego dnia w pracy. On i uśmiechnięte buzie moich koleżanek. To była niesamowita niespodzianka, największa jaką przeżyłam. A propos niespodzianek. Całkiem nieplanowanie pobiegłam w Kraków Business Run. Gdyby nie błagania moich koleżanek nigdy bym się tego nie podjęła, bo na bieg zdecydowałam się na trzy dni przed startem. Nie miałam nawet czasu trenować, choć nie przeszkodziło mi to w pobiciu mojego rekordu z ubiegłego roku.

Kolejnego miesiąca wybrałam się ze znajomymi na pyszną kolację. Postanowiliśmy tego dnia wybierać z karty rzeczy, których żadne z nas nigdy nie jadło. Ot taki prosty pomysł jak sprawić, by zwyczajna kolacja stała się niecodzienną. Ale to nie koniec moich październikowych przygód. Najważniejszym wydarzeniem była wizyta u mojej przyjaciółki w Radomiu. To piękne miasto i od teraz zawsze będzie kojarzyć mi się miło – z nią i jej rodziną. Już nie mogę doczekać się kolejnych wizyt, rozmów i spacerów. Radom i ja zostaliśmy przyjaciółmi.

Listopad to nowe smaki, czyli wyprawa na suszi ze znajomymi i kilogramy tajskiego jedzenia. Tak, to w listopadzie spełniłam swoje największe marzenie i wyjechałam do Azji.

12 niecodziennych rzeczy (4)

Sama jeszcze nie mogę w to uwierzyć. Choć moja wyprawa do Kambodży i Tajlandii to już przeszłość, to wydaję mi się nierealna. Tak się chyba czują ludzie, którzy przeżyli najwspanialszą przygodę w życiu. Było tak perfekcyjnie, idealnie, że nie zmieniłabym NIC. Nigdy w życiu czegoś takiego nie doświadczyłam – czystej perfekcji. Pomimo, że wyjechałam z ludźmi, których słabo znałam, że nie miałam najnowszej i najmodniejszej garderoby, że nie spałam w najwyśmienitszych hotelach, że nie zobaczyłam wszystkiego o czym czytałam – to było idealnie. Życie samo uzupełniło braki w plannerze o przygody, znajomości i doznania, których sama nigdy bym nie wymyśliła.

Wiem, że zalewam was teraz niemal nienormalnym entuzjazmem, ale prawdopodobnie nie będę mogła sobie pozwolić na kolejną taką wyprawę, a świadomość, że to co przeżyłam było doskonałe daje niesamowitą satysfakcję.

Na fali tych doświadczeń, po przyjeździe do kraju, trochę się nudziłam. Dlatego postanowiłam oderwać się od świątecznej gonitwy i wybrać się na kabaret.

12 niecodziennych rzeczy (1)

Dzięki temu wyzwaniu mobilizowałam się do tego, żeby każdego miesiąca zrobić coś niecodziennego, albo bardzo egoistycznie pomyśleć o sobie. Kiedy teraz przeglądam zdjęcia i nagromadzone z nimi wspomnienia, mogę śmiało stwierdzić, że to był dobry rok. Nie był „byle jaki”, nie był „przeciętny”, a wszystko dzięki temu, że raz w miesiącu dbałam o to, by było co wspominać.

Nie wiem jak Wy, ale w 2017 dalej będę o to dbać, planować nowe przygody i inne „niecodzienne” wydarzenia. Na Instagramie pod hasztagiem #12niecodziennych możecie przejść przez wydarzenia innych osób, które przyłączyły się do akcji. Natomiast ja w dalszym ciągu będę korzystać z #12niecodziennychminimalnat :)

Mam nadzieję, że znajdziecie chwilkę żeby napisać jakie wspomnienia i przygody na zawsze będą związane z 2016. Może udało się wam zrobić coś pierwszy raz w życiu?

Bardzo gorąco zachęcam Was do kolekcjonowania wspomnień. Oby w Nowym Roku było ich jak najwięcej!

Wspaniałego dnia!

Natalia
Bloglovin Instagram Facebook




Zapisz

  • Wow, wielki szacunek Kochana! :) Przede wszystkim za determinację, żeby czasami wychodząc niedogodnym warunkom i okolicznościom realizować swoje małe i duże marzenia, żeby robić coś fajnego, żeby wyjść przygodzie naprzeciw! Ja mam często jak Ty – chcę coś zrobić, gdzieś pójść, ale brakuje mi osoby towarzyszącej, a samej mi głupio. Może w tym roku pójdę za Twoim przykładem i zacznę łapać wiatr w żagle, nawet jeśli będę musiała sama tym statkiem sterować :) Gratuluję i zazdroszczę wyjazdu do Azji, to musiało być mega <3

    • Dziękuję Kasiu! Pieknie to napisałaś! :) W przyszłym roku i Ciebie czeka duzo przygód i radości, jestem tego pewna! :) Czasami marzę sobie o osobie, która zawsze będzie miała czas, ochotę i pieniądze, żeby towarzyszyć mi w tych małych codziennych przygodach. Na razie nie znalazłam takie bratniej duszy, więc muszę sobie radzić sama. Nie powiem, żeby wychodzenie samej było dla mnie super komfortowe, stresuje się- wiadomo! Myślę jednak, że każdy kolejny raz przybliży mnie do pozbycia się tego stresu. Tak było z samotnym odwiedzaniem kina czy chodzeniem na koncerty. Gdybyś była czasem w Krakowe i potrzebowała towarzysza na wyjście do teartu czy odwiedzenie jakiejś wystawy- pisz śmiało :)

  • Fajnie się czytało Twoje podsumowanie tego roku. Warto pozornie normalne dni zamieniać w nizapomniane chwilę. Gratuluje wyjazdu do Azji. Coś mi się wydaje, że jeszcze tam wrócisz. Trzymam kciuki za to🍀 a sama czekam na Twoją relację. Nie byłam jeszcze w tych rejonach.
    Udanego wślizgu w nowy rok!

    • Dziękuje! Mam nadzieje, że te pierwsze osiem dni nowego roku były i dla Ciebie łaskawe! Mam nadzieję, że wrócę kiedyś do Azji – choć chciałabym to zrobić z moimi rodzicami, żeby spełnić też ich marzenie i pokazać im Tajlandię :)

  • Fajnie się czyta takie podsumowanie.Super, że udało Ci się zrealizować tak nietypowy wyjazd. Ja w kończącym się roku nie miałam zbyt wiele okazji do realizacji wyzwań. Sam pomysł 12 niecodziennych rzeczy bardzo mi się podoba i na pewno w 2017 zrobię sobie takie wyzwanie i mam nadzieję, że tym razem się uda. Ten rok jest jednak dla mnie najważniejszym rokiem w życiu ponieważ 6 grudnia urodziłam syna – można mieć bardziej niecodzienne wydarzenie i wiem, że wyzwań na nadchodzące lata też mi nie braknie;) Pozdrawiam i życzę aby Nowy Rok był dla Ciebie pełen nowych ciekawych rzeczy :)

    • Renato! Super, super wieści! Gratuluje Ci z całego serca! Mysle, że przygód i niecodziennych radości związanych z wychowywaniem synka będziesz mieć, co nie miara! Wszystkiego najlepszego dla Was w pierwszą miesięcznice :) <3